Portugalia rybami i owocami morza stoi! Od słynnego dorsza bacalhau, o którym w czasach Erasmusa mawiałyśmy “gdy nie wiesz co to jest, to na pewno jest bacalhau” po wszelkie krewetki, brzytwy, homary, małże i co tam sobie zamarzysz. Miejsc na próbowanie owoców morza w Lizbonie nie brakuje, ale o tym już w osobnym poście!:) Soon!
Portugalia - informacje ogólne Nasze peregrynacje po Portugalii rozpoczniemy od przedstawienia informacji praktycznych i ciekawostek na temat tego kraju: dlaczego warto pojechać, historia, informacje podstawowe, informacje konsularne, dojazd i podróże po kraju, koszty i ceny, zdrowie i bezpieczeństwo, język i kultura. jedzenie i trunki, zakwaterowanie, charakterystyczne elementy architektury, klimat i pogoda, jak się ubrać, kiedy jechać. Na następnych stronach znajdziecie informacje o miastach i miejscach, które odwiedziliśmy: Lizbona Beja Évora Porto Covo Sagres i Cabo de São Vicente Santiago do Cacém Sines Sintra i Cabo da Roca Vila Nova de Milfontes Republika Portugalska (port. República Portuguesa) Portugalia (port. Portugal), czy może formalnie Republika Portugalska, to niewielki kraj (ok. 10,8 mln mieszkańców), leżący na południowo-zachodnim skraju kontynentu europejskiego. Turystyka odgrywa istotną rolę w ekonomii kraju, rocznie odwiedza go ok. 13 mln turystów, czyli więcej niż liczy on mieszkańców. Mapa Portugalii (powiększ↑) Flaga Portugalii (powiększ↑) Godło Portugalii (powiększ↑) Państwo zajmuje zachodni kraniec Półwyspu Iberyjskiego, granicząc na wschodzie i północy z Hiszpanią, a na zachodzie i południu obmywane wodami Oceanu Atlantyckiego. Do Portugalii należą także wyspy położone na Atlantyku: bliżej Afryki leżąca Madera (port. Madeira) i samotny, na środku oceanu archipelag Azorów (port. Açores), będące regionami autonomicznymi. W opisach miejsc na następnych stronach skupimy się na Lizbonie i jej okolicach oraz na regionach Alentejo (przede wszystkim) i Algarve. Alentejo Historyczny region Alentejo [wym. alenteżu], jak nazwa wskazuje (poza Tagiem), obejmuje tereny Portugalii na południe od rzeki Tag, do Algarve. Słynie z uprawy dębu korkowego i produkcji korka. Portugalia dostarcza 50% światowych zasobów tego surowca. Algarve Region Algarve to stosunkowo wąski pas Portugalii na południu kraju, pomiędzy brzegiem oceanu, a górami na północy, które oddzielają go od Alentejo. Jest to chyba najbardziej znany wśród turystów i najczęściej odwiedzany region Portugalii. Dlaczego warto pojechać do Portugalii Portugalia jest daleko, więc naturalne jest pytanie: dlaczego warto ją odwiedzić? Kraj jest ciekawy turystycznie. Jest zróżnicowany, z łagodnymi temperaturami powietrza w pobliżu oceanu – ok. 27°C, a w głębi gorący – ok. 40°C. Atlantyckie plaże są bardzo malownicze, zazwyczaj klifowe, piaszczyste, woda jest bardzo czysta, choć raczej chłodna – na wybrzeżu Alentejo latem 18°C-20°C, Algarve 22°C-23°C. Traficie tam latem na wiele słonecznych i ciepłych dni. Powierzchnia plaż zmienia się znacznie w ciągu doby z uwagi na silne pływy atlantyckie, co dla nas przyzwyczajonych do stabilnego poziomu wody w Bałtyku, może być ciekawe. Wspomniane wcześniej klify w wielu miejscach przybierają fantastyczne kształty, ciekawie formując nadbrzeżny krajobraz. Miasta, te starsze, mają ciekawą zabudowę, sporo interesujących zabytków, choć czasami ściany niektórych domów pokrywają czarne zacieki, które powodują, że wyglądają na mniej zadbane. Kuchnia nie odbiega znacznie od południowoeuropejskiej. Na wybrzeżach najecie się świeżych owoców morza. Co ciekawe, specyficzne jest częste serwowanie ziemniaków w mundurkach do głównych dań. Ceny generalnie nie są tam niższe niż np. w Hiszpanii, ale np. dobre lokalne wina można kupić stosunkowo tanio. Jeśli zwiedziliście już kraje południa Europy, a do Portugalii jeszcze nie zajrzeliście – zróbcie to. Przed wyjazdem wydawało się nam, że Portugalia przypomina Hiszpanię. Po powrocie spokojnie możemy powiedzieć, że się myliliśmy. Warto było ten kraj poznać. Przy okazji ważne słowo portugalskie – obrigado, czyli dziękuję... Historia Portugalii w zarysie Nazwa kraju pochodzi od rzymskiego Portus Cale. Cale była osadą na północy Portugalii, przy ujściu rzeki Duero (port. Douro) do oceanu. Po zajęciu tych terenów, Rzymianie dodali do nazwy "port". Późniejsi władcy tych ziem, Swebowie i Wizygoci region wokół Portus Cale nazywali Portucale, która to nazwa ewoluowała do Portugale, a następnie Portugal. Tereny Portugalii zamieszkałe w okresie brązu przez lokalną ludność iberyjską, znalazły się w 1-szym tysiącleciu pod wpływem Celtów. Choć jak chcą niektórzy, korzenie Celtów znajdują się tam właśnie, a nie w Środkowej Europie. Powstawały tam także na wybrzeżach morskich osady Fenicjan i Kartagińczyków. Od czasu II wojny punickiej Rzymu z Kartaginą (koniec III w. Rzymianie pojawili się na Półwyspie Iberyjskim. Jego podbój zajął im ok. 200 lat. Na obszarze obecnej Portugalii znajdowały się 2 rzymskie prowincje Lusitania i Gallaecia. Na początku V w. półwysep najechały plemiona germańskie, wśród nich największą rolę odegrali Swebowie. W kolejnej fali najazdów pojawili się Wizygoci i na dłuższy okres czasu przejęli władzę na półwyspie, przynosząc tam chrześcijaństwo. W roku 711 zaatakowały Półwysep Iberyjski wojska Maurów (głównie Berberów z północnej Afryki), zajmując go w stosunkowo krótkim czasie. Ale jakiś czas później, arystokraci wizygoccy rozpoczęli długotrwały proces rekonkwisty. W roku 868, po odbiciu Maurom terenów pomiędzy rzekami Minho i Douro, powstało tam hrabstwo Portucale (północny fragment obecnej Portugalii). Pierwotnie hrabstwo zależne od sąsiada – Królestwa Galicii i Leon (a właściwie, w zależności od chwilowych powiązań rodziny rządzącej, także Królestwa Kastylii), zostało ostatecznie królestwem w 1139 r. Pierwszy król – Afonso I de Portugal walczył skutecznie przez 40 lat z Maurami, powiększając obszar królestwa w kierunku południowym. W walce z Maurami pomagali królom Portugalii krzyżowcy, w tym zakony rycerskie, jak np. Templariusze, czy Szpitalnicy (Kawalerowie Maltańscy). W 1249 r. król Afonso III zdobył Faro w Algarve, przyłączając ten region do Portugalii i kończąc okres panowania Maurów w kraju. Kolejni władcy starali się poprzez małżeństwa z sąsiednimi rodami królewskimi zachować pokój, a przynajmniej poprawne kontakty z chrześcijańskimi królestwami półwyspu. Skupili się na budowaniu władzy centralnej oraz społeczeństwa młodego państwa. Zakładali szkoły, modernizowali rolnictwo, tworzyli flotę. Dużą rolę odegrały w tym procesie zakony rycerskie. W Portugalii król nie chciał walczyć z Templariuszami, przeciwnie, praktycznie przemianował ich na Zakon Chrystusa. Bardzo przydali się w kolonialnej ekspansji państwa. Charakterystyczny, równoramienny zakonny krzyż jest znakiem popularnym w Portugalii, a i poza nią – znajdował się na żaglach portugalskiej floty. W rozwoju gospodarczym pomagały także obustronnie korzystne traktaty podpisane z Anglią. Po okresie bezkrólewia, w 1385 r. nowym królem obrano Jana I (port. João I) wielkiego mistrza zakonu rycerskiego Avis (zw. także Aviz). Był człowiekiem bardzo dobrze wykształconym – zdobył przydomek Jan I Dobry. Król wykształcił także swoje dzieci. Jego trzeci syn – książę Henryk Żeglarz (port. Príncipe Henrique, o Navegador) jest bardzo znany jako protektor żeglarzy, praktycznie twórca morskiej potęgi Portugalii i założyciel tzw. szkoły kartografii i astronomii w Sagres. Był także wielkim Mistrzem Zakonu Chrystusa. Dla Portugalii, mającej za plecami silne królestwa Hiszpanii, a przed sobą wielki ocean, naturalnym było otwarcie się na morze, na morski handel. XV i XVI w. to czas odkryć i budowy imperium. Portugalczycy, opływając Afrykę, odkryli wschodnią drogę do Indii, odkryli Brazylię, założyli kolonie w Afryce, wytyczyli szlaki handlowe wokół południowej Azji, wysłali pierwsze misje dyplomatyczne do Chin i Japonii. Od wieku XVII Portugalia zaczyna tracić tereny i wpływy na rzecz innych morskich potęg i następuje powolny schyłek imperium. Zaszkodziła Portugalii także krótka unia personalna z Hiszpanią na przełomie XVI i XVII w., kiedy to wrogowie Hiszpanii obrócili się także przeciw Portugalii. To spowodowało utratę wpływów handlowych w Azji, głównie na rzecz Holandii i Anglii. Pamiętnym dla Portugalii będzie rok 1755, kiedy to wielkie trzęsienie ziemi dotknęło kraj, a szczególnie Lizbonę. Rano, 1 listopada silne trzęsienie ziemi (obecnie szacowane na 9 stopni), a po nim ogromne fale tsunami oraz następujące pożary praktycznie zniszczyły miasto i zabiły wielu jego mieszkańców. Poważnym ciosem dla portugalskiego imperium była niepodległość największej kolonii – Brazylii, w 1822 r. Złe rządzenie królestwem przez Karola I na przełomie XIX i XX w., powodujące poważne problemy społeczne, doprowadziło do zamachu w 1908 r., w wyniku którego zginął król oraz następca tronu. Na krótko tron objął drugi syn, ale w wyniku rewolucji republikańskiej Manuel II uciekł z Portugalii w 1910 r. Słabość ekonomiczna Pierwszej Republiki doprowadziła do przewrotu wojskowego w 1926 r. i w dalszej perspektywie wraz z nową konstytucją, ustanowienia dyktatury Antónia de Oliveiry Salazara w 1933 r. Był on premierem Portugalii do 1968 r. W czasie II Wojny Światowej kraj pozostał neutralny. Od roku 1961 postępuje proces utraty pozostałych jeszcze kolonii. Trwająca w latach 1961 – 1974 wojna kolonialna w Afryce była droga i wywoływała społeczne niezadowolenie. W 1974 r. w wyniku bezkrwawego przewrotu wojskowego, zwanego Rewolucją goździków, zakończył się okres dyktatury. Przewrót zainicjowali lewicowi wojskowi, ale szczęśliwe dla Portugalii, do władzy ostatecznie doszli politycy umiarkowani i rozpoczął się proces demokratyzacji kraju. W wyniku przewrotu i zakończenia wojny kolonialnej, dwie największe kolonie – Angola i Mozambik w Afryce uzyskały niepodległość w 1975 r. Portugalia była najdłużej funkcjonującym krajem kolonialnym Europy, licząc od zajęcia Ceuty w 1415 r. aż po 1999 r. – moment oddania Macau Chinom. Informacje podstawowe Stolica: Lizbona (Lisboa) Język urzędowy: portugalski Powierzchnia: km² (wraz z Azorami i Maderą) Liczba ludności: 10,8 mln Waluta: euro, symbol: € Kierunkowy numer telefoniczny: +351 Lokalny numer alarmowy: 112 Napięcie w sieci elektrycznej: 230V/50Hz Gniazdka elektryczne: takie jak spotykane w Polsce Domena internetowa: .pt Strefy czasowe: czas zachodnioeuropejski (Western European Time – WET, w Wlk. Bryt. zwany Greenwich Mean Time – GMT, inaczej uniwersalny czas koordynowany UTC+0, a czas letni UTC+1), czyli czas polski minus 1 godzina (w tym także Madera); Azory – minus 1 godzina w stosunku do czasu kontynentalnej Portugalii, tzn. uniwersalny czas koordynowany UTC-1 (czas letni UTC+0), czyli czas polski minus 2 godziny; Informacje konsularne Portugalia jest członkiem Unii Europejskiej oraz NATO, a także stroną układu z Schengen. Dokumentem podróży, uprawniającym do bezwizowego wjazdu i pobytu w okresie do 90 dni na terytorium Republiki Portugalskiej, jest paszport bądź dowód osobisty. Dotyczy to także Regionów Autonomicznych Madery i Azorów. Więcej szczegółowych informacji na temat Portugalii znajdziecie na stronach naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Polecam sprawdzenie ewentualnych ostrzeżeń MSZ dla podróżujących w sekcji Bezpieczeństwo. Dojazd i podróże po kraju Portugalia znajduje się daleko od Polski, na skraju naszego kontynentu. Najłatwiej tam dotrzeć samolotem. W Portugalii kontynentalnej lotniska międzynarodowe znajdują się w pobliżu Lizbony, Faro i Porto, oczywiście największym jest Portela w stolicy (jeden z największych portów lotniczych południowej Europy). Lot samolotem ogranicza jednak wielkość bagażu, jaki by się chciało ewentualnie zabrać ze sobą. Dodatkowo, w tej sytuacji zwiedzanie Portugalii wymaga wynajęcia lokalnie samochodu, co wraz z biletem lotniczym zaczyna stanowić istotny koszt. Można wtedy rozważyć jazdę samochodem. To ok. 3400 km w jedną stronę (Warszawa-Lizbona), czyli trzeba liczyć ze 3 dni na przejechanie całej trasy. My zdecydowaliśmy się na taki krok, a nie byliśmy jedyni, jak pokazały auta na polskich numerach spotykane w czasie naszych wojaży po portugalskich drogach. Najbardziej optymalna jest trasa poprowadzona autostradami Niemiec, Francji i Hiszpanii. Te dwa ostatnie kraje dzielą Pireneje, trzeba je więc objechać albo na wschodzie (Perpignan-Girona), albo na zachodzie (Bayonne-San Sebastian). Krótsza jest trasa zachodnia. Na innej stronie został opisany nasz przejazd hiszpańskimi autostradami. Popatrzcie też na fragment niżej kiedy jechać. Sieć dróg i autostrad jest w Portugalii dobrze rozwinięta, część z nich jest płatna. Przy wjeździe na autostradę omijajcie bramki Via Verde do elektronicznego, automatycznego naliczania opłat i kierujcie się na bramki "manualne". Zainteresowanych odsyłam na stronę operatora drogowego, pokazującą oznakowania różnych typów bramek do poboru opłat na autostradach. Są także odcinki autostrad opłacanych tylko elektronicznie (okolice Porto, czy Costa de Prata, obecnie także A22 w Algarve i A25 od hiszpańskiej granicy oraz A23). Do aut z obcą rejestracją można zakupić na takie odcinki dróg specjalne przedpłacone karty o jednej z 4 wartości (Toll Card) lub 3-dniową winietę (Toll Service). Szczęśliwie nas to jeszcze nie dotyczyło. Sprawdźcie proszę te odcinki i sposób wykorzystania kart np. aktywowanie SMS-em (po ang.). W mojej opinii to dość dziwaczny system poboru opłat. Zdecydowanie nie ułatwia życia turystom. Jest jeszcze system EasyToll do płatności elektronicznych dla obcokrajowców, w którym łączy się numer rejestracyjny auta z kartą kredytową i potem w czasie jazdy automatycznie naliczane są opłaty na tę kartę. Opis na stronie operatora systemów elektronicznych. Portugalczycy mają dobre autostrady, mają także dobre niektóre odcinki głównych dróg krajowych (np. połączenie A2 z Sines). Są zazwyczaj jednopasmowe, ale omijają miasta i wsie, a skrzyżowania są bezkolizyjne. Proste, a skuteczne. Ogólna uwaga na temat kierowców portugalskich jest taka, że wielu z nich jeździ dość ostro, szybko. Niestety nie ma u nich obowiązku jazdy na światłach w dzień, co powoduje, że nagminnie zapominają włączać je np. we mgle i to bardzo gęstej, czym mnie przyprawili o niezłe zdenerwowanie. Informacje dla kierowców: Obowiązkowe jest zapinanie pasów bezpieczeństwa na przednich i tylnych siedzeniach. Maksymalny dopuszczalny poziom alkoholu we krwi to 0,5‰. Za rozmowę przez telefon podczas jazdy samochodem grozi wysoki mandat. Uwaga: miejcie ze sobą ważną polisę ubezpieczenia OC. Brak ważnej polisy może skończyć się mandatem i problemami. Na stacjach benzynowych olej napędowy nazywa się gasoleo, a benzyna o ile pamiętam gasolina. Koszty i ceny Po ostatnich problemach strefy euro, wszyscy już chyba kojarzymy, że walutą Portugalii jest właśnie euro. Kwestie finansowe zmieniają się ostatnio bardzo dynamicznie, proszę więc potraktujcie poniższe informacje jako poglądowe. Opłaty za autostrady w Portugalii, przykłady: A1 Torres Novas – A9 Queluz (na Lizbonę) ok. 115 km 9,25 € A2 Grandola Norte – A6 Evora ok. 105 km 9,85 € A2 Paderne (Algarve) – A2 Coina 2 (na Lizbonę) ok. 220 km 19,45 € Różne typy pojazdów są inaczej rozliczane za przejazd autostradą, samochody osobowe należą do klasy 1. Kiedy tam byliśmy, autostrady A25 (od granicy hiszpańskiej), A23 i A22 na południu były bezpłatne. Ostatnio na nich wprowadzono opłaty i to w systemie tylko elektronicznym (patrz fragment powyżej). Co wydaje się być dość dziwnym posunięciem. Przydatna może być strona internetowa (po ang.), gdzie kalkulowany jest koszt przejazdu autostradami operatora Brisa. Dla informacji podaję adres strony ze średnimi cenami paliwa w Unii. Wysokość kosztów ściśle wiąże się z wynajmem lokum na miejscu, ale także dochodzi ewentualny koszt noclegu po drodze jeśli jedziecie samochodem. Trasa jest na tyle długa, że dojazd "na raz" jest niemożliwy. Kolejny koszt to wyżywienie – zależy od tego czy raczej we własnym zakresie, z lokalnych produktów, czy planujecie korzystanie z lokalnych restauracji. Najczęściej będzie to pewnie model mieszany. Śniadania i kolacje "własne", czasami również obiad, a podróżując odwiedzać będziecie restauracje, bo wygodniej, ale także lepiej poznacie tutejsze specjały. Ogólnie rzecz biorąc, pożywienie jest tam droższe niż w Polsce, ale np. ceny wina czy mocniejszych alkoholi wyglądają korzystniej. Przykłady cen żywności (i napojów) w supermarkecie: masło niesolone kostka 2,49 € (port. manteiga) masło solone kostka 1,49 € mleko 1l 0,99 € (port. leite) jogurt naturalny 4x125g 0,77 € chleb 0,95-1,64 € (port. pão) bagietka 400g 0,59 € woda mineralna 5l 1,15 € (port. água mineral) woda mineralna nieg. 500ml 0,65 € ice tea 2l 1,66€ coca-cola 2l 1,39 € whisky Chivas Regal 22,85 € wina lokalne przyzwoite od 2,2 € szampon 3,39 € pianka do golenia 2,75 € baterie Duracell 4xMN1500 4,28 € Oczywiście w dużych hipermarketach potrafi być sporo taniej niż w mniejszych sklepach lokalnych. Obiad w restauracji na 4 osoby to przeciętnie około 57-72 € (z winem). Zdrowie i bezpieczeństwo Turyści czują się tam raczej bezpiecznie. Nie występują w Portugalii zagrożenia sanitarno-epidemiologiczne, więc nie są potrzebne specjalne szczepienia. Z zagrożeniem ze strony zwierząt nie spotkaliśmy się. Nie trafiliśmy na niebezpieczne zwierzęta, ani na ziemi, ani w wodzie. W Portugalii traficie na wiele słonecznych dni, chrońcie więc skórę, stosując kremy z filtrami UV. Przy wysokiej temperaturze (zwłaszcza, jadąc w głąb kraju) miejcie na wszelki wypadek wodę do picia. Kąpiel w morzu, szczególnie w miejscach, gdzie są skały, będzie bezpieczniejsza w obuwiu do kąpieli. Podstawową opiekę medyczną w publicznej służbie zdrowia zapewnić może karta EKUZ z naszego NFZ, ale myślę, że lepiej jest na wszelki wypadek wykupić przed wyjazdem indywidualne ubezpieczenie (odnośnik do wpisu na blogu na ten temat). Jeszcze jedna kwestia. My zawsze na dłuższe wypady zabieramy ze sobą lekarstwa: na przeziębienie, gorączkę (także termometr), biegunkę i ew. alergie – koniecznie, jeśli jesteście alergikami. Oczywiście również wszelkie lekarstwa wymagane przy długotrwałym leczeniu. Zabieramy podstawowe środki opatrunkowe – bandaż, plastry, coś do odkażania, np. spirytus salicylowy, a oprócz kremów z filtrem UV, także kremy na poparzenia po opalaniu, czasami okazuje się ono zbyt skuteczne... Ekwipunek ten już parę razy nam się przydał. Własne lekarstwa pozwalają uniknąć dyskusji z aptekarzem w obcym języku, a warto pamiętać, że lokalnie leki mają często inne nazwy niż w Polsce. Dodatkowo przeczytanie ulotki lokalnego lekarstwa w lokalnym języku dla nieznających tego języka będzie problemem. Oczywiście wszytko to dotyczy prostych sytuacji, gdy jesteśmy w stanie zaaplikować podstawowe leki. W przypadkach bardziej skomplikowanych i tak pozostaje wizyta lekarska. Język i kultura Urzędowym językiem jest portugalski. Pisownia niektórych słów jest bardzo zbliżona do hiszpańskiego, jednak wymowa potrafi być zupełnie inna. Z informacji w radiu portugalskim nie "łapaliśmy" nic. Z elementów charakterystycznych – Portugalczycy często wymawiają "o" jak "u", dla przykładu rzeka Tag, po portugalsku Tejo, to "teżu", a klasztor Hieronimitów, po portugalsku Mosteiro dos Jerónimos, wymawia się mniej więcej "muszteiru dusz żeronimusz". Dodam, że Tag – po hiszpańsku Tajo, wymawiają Hiszpanie "taho"... Niestety znajomość języków obcych nie jest powszechna. Możecie trafić jednak na osoby porozumiewające się angielskim, hiszpańskim, czy francuskim. Myśląc o kulturze portugalskiej, natychmiast kojarzymy fado. Z płyt pieśni fado znamy, na żywo niestety nie udało nam się posłuchać. W Lizbonie są miejsca, gdzie jest to możliwe, ale nie zatrzymywaliśmy się w stolicy na wieczór. Może Wam uda się zaplanować wieczór z fado. Jedzenie i trunki specyficzne dla Portugalii Uważajcie na czas funkcjonowania restauracji. Popularna jest bowiem przerwa w środku dnia. W miejscach bardzo popularnych turystycznie może się zdarzyć, że znajdziecie restauracje pracujące bez tej przerwy, ale generalnie nastawcie się, że przerwa w ciągu dnia jest. Typowe godziny otwarcia restauracji to od 10:00 (ew. 11:00) do 15:00 i potem od 19:00 do 22:00 (ew. 23:00). W restauracjach, przed jedzeniem podają na stół pieczywo i różne dodatki: oliwki, sery, małe sałatki etc. Nie musicie tego jeść, a skasują za to co zjecie (albo napoczniecie). Specyficzne dla kuchni portugalskiej są ziemniaki, szczególnie w mundurkach serwowane do wielu potraw. Dodam – ziemniaki polane oliwką. Będąc nad morzem, spróbujcie owoców morza. Okoń morski (port. Robalo, ang. Seabass) W Sagres, w jednej z restauracji pytaliśmy o owoce morza, jako że w tym miejscu liczyliśmy na świeże. Pani (szczęśliwie znająca angielski) zaproponowała różne dania. Kiedy usłyszeliśmy, że proponuje okonia morskiego, postanowiliśmy spróbować. Pani dała nam do zrozumienia, że kupienie go w porcjach spowoduje, że będą to kawałki ryby mrożone. Sugerowała, że na 3 osoby lepsza byłaby cała ryba. Wtedy jest przygotowana na świeżo. Zamówiliśmy – ryba była sporych rozmiarów, rzeczywiście na 3 osoby. Była bardzo smaczna. Cataplana Marisco Z kolei w Porto Covo także chcieliśmy popróbować lokalnych morskich specjałów. Po dyskusji z kelnerem wybraliśmy dla 2 osób Cataplana Marisco. Nie wiedzieliśmy co to jest, ale ciekawość zwyciężyła. Czekając na zaserwowanie obiadu, zastanawialiśmy się co też wyczyniają inni goście, siedzący kilka stolików dalej. Strasznie głośno tłukli czymś w stół. Dziwne. Po jakimś czasie kelner przyniósł nam deseczki, młotek i szczypce, hmm... dziwne. W końcu pojawił się z gorącym dziwnym garnkiem – cataplana. Wyglądał jak spłaszczona miedziana piłka. Kelner "rozpołowił" garnek – górna część była pokrywą na zawiasie, w którą wyrzucaliśmy skorupki, a w środku dolnej połowy była gęsta zupa, pełna małż, krewetek, fragmentów wielkiego kraba (czyli owoców morza – owych mariscos). Wyjaśniło się hałasowanie sąsiadów – by dobrać się do mięsa kraba, trzeba było rozbijać młotkiem jego pancerz. Ile zabawy przy jedzeniu... Inne popularne specjalności kuchni, to różne wariacje bacalhau – popularnego w Portugalii solonego, suszonego dorsza, czy sardynki (sardinhas). Świeże sardynki zaserwował nam z grilla poznany tam Portugalczyk. Ryby w całości posypał grubą solą i w takiej formie poukładał je na zamykanej metalowej kracie. To była taka podwójna kratka, której dwa elementy połączone były zawiasem i z drugiej strony miały rączki do trzymania po złożeniu. Pomiędzy kratkami ułożone były równo ryby w jednej warstwie. Opiekane były na ruszcie z obu stron, nie za długo (ok. 10 min.) i bez płomieni, tak, by się ozłociły. Kapiący tłuszcz zapalał się na węglach, a on gasił płomienie wodą polewaną z butelki. Pokazał, że oni jedzą je rękoma, w całości (bez głów) – były dobre. Z uwagi na kolonialną przeszłość, odnajdziecie tam sporo różnych obcych wpływów. Ciekawe mogą być restauracje z "obcą" kuchnią. My trafiliśmy w Lizbonie do restauracji z daniami z Goa. Jedzenie było wyśmienite. Jedliśmy tam Galinha piri (także zwane Frango a piri-piri), czyli grillowanego kurczaka w sosie piri-piri – w ostrym sosie... Mają w Portugalii dobre wina własnej produkcji. Nie są one jeszcze zbyt znane w Polsce, ale zwróćcie na nie uwagę. Szczególnie dobrze oceniane są wina z regionu Douro (stąd pochodzi porto) oraz Dão, polecane nam także przez poznanego tam Portugalczyka. Z portugalskich napojów alkoholowych najbardziej chyba znane jest porto (także Oporto, Vinho do Porto). Jest to wzmacniane spirytusem wino produkowane z wielu gatunków winogron w dolinie rzeki Douro, na wschód od miasta Porto, na północy kraju. Zazwyczaj jest to słodkie, czerwone wino, ale są oczywiście także odmiany wytrawne i półwytrawne oraz białe. Nazwa wina pochodzi od nazwy miasta Porto (drugiego, największego po stolicy), przez które przepływa handel winem. Zasadniczo proces produkcji porto polega na dodaniu do moszczu w pewnym momencie jego fermentacji spirytusu destylowanego z wina (aguardente), który zatrzymuje dalszą fermentację (co zachowuje część cukru, który nie zdążył się zmienić w alkohol) oraz podnosi zawartość alkoholu w trunku do 19% - 22%. Region produkcji porto jest chroniony apelacją już od 1756 r., jako 3-ci najstarszy na świecie. Są dwie zasadnicze metody produkcji wina porto – poprzez dojrzewanie w beczkach oraz w szkle (butelkach). • Ruby porto – dojrzewające w szkle Standardowy Ruby, to najtańszy i najczęściej produkowany gatunek porto. Po fermentacji dojrzewa przez pewien czas w stalowych tankach bez dostępu tlenu, aby zachować głębszy kolor, po czym jest butelkowany. Jeśli porto było przedtem filtrowane, nie poprawia się już jego jakość wraz z wiekiem. Są oczywiście produkowane bardziej specyficzne odmiany tak dojrzewającego trunku, rocznikowe porto. Tak naprawdę, to tylko rocznikowe porto (Porto Vintage) dojrzewa w butelkach i zyskuje przy długim przechowywaniu. • Tawny porto – dojrzewające w beczkach Tawny dojrzewa w dębowych beczkach, co najmniej 2 lata, nabierając smaku i zapachu, ale poprzez kontakt z tlenem jego kolor zmienia się na mniej intensywny, złotawy – im starszy, tym jaśniejszy. Ten gatunek porto produkuje się w systemie solera. Polega on na mieszaniu w czasie dojrzewania porcji wina młodego z coraz starszym. Z najstarszej beczki pobiera się część wina (od 5% do 30%) i butelkuje, ubytek uzupełniając z kolejnej młodszej beczki, tą dopełnia się jeszcze młodszym winem itd. Odbywa się to w określonych odstępach czasu (zazwyczaj rocznych) w beczkach poukładanych w zestawy, które nazywa się solera – stąd nazwa. Trudno tu więc mówić o roczniku wina, ale Tawny jest sprzedawane jako roczniki 10, 20, 30, 40-letnie, co wskazuje na średni czas leżakowania. Z białych winogron wytwarza się białe porto, oczywiście dostępne są różne wersje – o różnej zawartości cukru, czy wieku. Co ciekawe jeśli białe porto długo dojrzewa, starzejąc się zyskuje ciemniejszy kolor i zaczyna przypominać Tawny. Jeśli jesteście zainteresowani, opis specjalnych kategorii porto znajdziecie na stronie IVDP – Instituto dos Vinhos do Douro e do Porto (po ang.). Dla Portugalczyków ważne jest by pić porto relatywnie w krótkim czasie po otwarciu. Długo trzymane otwarte wina, szczególnie starsze, rocznikowe, tracą wg nich swoje walory. Zielone wino, czyli Vinho Verde Charakterystyczne dla Portugalii jest zielone wino. Vinho Verde produkowane na północnym-zachodzie kraju, w regionie Minho ma kolor biały, różowy lub czerwony, a owa zieleń odnosi się do jego młodej świeżości. Objęte jest ochroną pochodzenia – DOC. Vinho Verde jest lekkie, świeże i lekko musujące, powinno się je pić w rok od produkcji. Nam najbardziej odpowiadało białe. Zakwaterowanie Do Portugalii wiele osób przylatuje na wypoczynek organizowany przez biura podróży, które załatwiają zakwaterowanie w hotelach. Wprawdzie leży ona na skraju kontynentu, ale jeśli zdecydujecie się na własny wyjazd i jeśli preferujecie wypoczynek z dala od innych ludzi, pomyślcie o wynajmie apartamentu. My lubimy sami sobie organizować wakacje, więc od lat wynajmujemy apartamenty w miejscach docelowych i z nich organizujemy wycieczki objazdowe. Dlaczego apartamenty? Z dwóch powodów. Po pierwsze lubimy sobie od czasu do czasu, pomiędzy dniami wycieczkowymi, spędzić czas na luzie. Sami wtedy gotujemy sobie posiłki z dobrych lokalnych produktów, plus lubimy leniwe śniadania ze smacznym lokalnym pieczywem i dodatkami. Po drugie np. hotel dla rodziny z dziećmi (czyli powyżej 2 osób) staje się relatywnie za drogi. Raz spędziliśmy wakacje na kampingu we Włoszech, wynajmując ich domek, bo większy i stabilniejszy niż namiot. Miało być inaczej i może taniej. Inaczej było – ciasno i głośno, a taniej niekoniecznie... Poszukując kiedyś wakacyjnego apartamentu, trafiliśmy na oferty Interhome i przez kolejne sezony pozostaliśmy przy tej firmie, organizując sobie wakacje w różnych krajach. Także nasi znajomi byli zadowoleni z usług Interhome. Firma o szwajcarskich korzeniach jest na rynku od dłuższego czasu, jest sprawdzona i ma bogatą ofertę domów i apartamentów do wynajęcia w wielu miejscach Europy (oraz poza nią). Interhome nie sprawił nam zawodu. Opis ofert w katalogu odpowiada rzeczywistości. Po opłaceniu pobytu, dostaje się voucher z pełną informacją o dojeździe i opcjach usługi. Na miejscu wszystko jest dograne i nie ma kłopotów z przekazaniem mieszkania. Podany kontakt telefoniczny do właściciela, albo osoby zarządzającej, pozwala umówić się na czas dojazdu. Interhome zapewnia spokój, a o to chodzi na wakacjach. W serwisie polskiego oddziału Interhome dobrze działa wyszukiwarka ofert, wystarczy podać okres pobytu, liczbę osób, jest też dostępna długa lista dodatkowych kryteriów – możecie wybrać np. czy ma być basen, pralka, WiFi, czy można zabrać psa itd. itp. Są różne propozycje – droższe i tańsze, w rozmaitych standardach, w zależności od Waszych oczekiwań i potrzeb. Można też przejrzeć oferty promocyjne (Last Minute). Płatność zrealizować można kartą czy po prostu zwykłym przelewem bankowym... Jeśli chcecie zarezerwować apartament na wakacje w Portugalii, to polecamy. Ważne – po wejściu i dokonanej przez Was rezerwacji online na stronie Interhome poprzez link z naszym identyfikatorem, Wy zostaniecie standardowo, dobrze obsłużeni, a Interhome w nagrodę wesprze drobną sumą, na pokrycie części kosztów naszego serwisu. A że to dzięki Wam, z góry dziękujemy. Oto link do rezerwacji w Interhome z ID Peregrynacje. Charakterystyczne elementy architektury Zastanawiałem się nad tym, co jeszcze wydawało nam się specyficzne dla Portugalii. Przyszły mi na myśl elementy architektoniczne, rzucające się w oczy w czasie naszych wojaży po kraju. Azulejos, to płytki ceramiczne używane do dekorowania domów wewnątrz i na zewnątrz. Zostały wprowadzone na Półwyspie Iberyjskim przez Maurów, można je także zobaczyć w Andaluzji, aczkolwiek nie w takim natężeniu. Portugalczycy wykorzystywali je szeroko i stały się one charakterystycznym elementem ich architektury. Wzorzyste płytki zdobią fasady domów, może chronią je także przed wilgocią. Płytki układane na ścianach pokoi – sypialni, salonów często przedstawiają jakieś sceny. Ładne przykłady zobaczycie w Sintrze, w Palacio Nacional. Kolejnym ciekawym i dość specyficznym elementem jest malowanie domów na wsiach i w małych miasteczkach. Mianowicie ich białe ściany mają pomalowane wzdłuż krawędzi niebieskie lub żółto-beżowe pasy. Często także maluje się takie obramowania wokół okien. Obiekty sakralne i pałace budowane w okresie wielkich odkryć, za czasów króla Manuela I na przełomie XV i XVI w. były bogato zdobione motywami morskimi, botanicznymi i orientalnymi, pojawia się tu także krzyż Zakonu Chrystusa (poprzednio Templariuszy). Ten późnogotycki styl zwany jest manuelińskim. Najbardziej chyba spektakularny przykład to lizboński klasztor Hieronimitów (Mosteiro dos Jerónimos), czy Torre de Belém, ale napotkacie te elementy także gdzie indziej. Klimat i pogoda Co dla turysty ważne, Portugalia jest jednym z najcieplejszych krajów Europy. Panujący tam klimat klasyfikowany jest jako śródziemnomorski. Średnioroczna temperatura to 13°C na północy (w górach) i 18°C na południu. Latem, na południu, z dala od morza (np. w okolicach rzeki Guadiany) temperatury mogą przekraczać 45°C. W Amareleja rejestrowano najwyższe temperatury (rekord 47,4°C). My w Beja trafiliśmy na 41°C. Blisko oceanu, dzięki powiewom wiatru jest chłodniej, czyli bardziej znośnie (27°C-30°C). Zdarzają się i zaskakujące sytuacje. Nasze lokum znajdowało się jakieś 2 km od brzegu oceanu. Pewnego dnia wyjechaliśmy rano na plażę, mając temperaturę 27°C. Dojeżdżając do klifów, zobaczyliśmy mgłę i temperatura zaczęła gwałtownie spadać do 22°C. Nie wiem czy był to wynik odpływu, czy jakiegoś zimnego prądu, ale plaża we mgle wyglądała dość nierealnie. Najcieplejsze miesiące w roku to lipiec i sierpień. W tych miesiącach są także notowane najniższe opady deszczu. Na Maderze i Azorach klimat jest subtropikalny. Średnia temperatura na poziomie oceanu to 16°C-18°C zimą i 23°C-24°C latem. Woda w Atlantyku jest raczej zimna – wybrzeża Alentejo latem średnio 18°C-20°C, Algarve 22°C-23°C. Chłodna woda latem na zachodnim wybrzeżu Portugalii jest efektem działania portugalskiego prądu oceanicznego, a właściwie systemu prądów. Latem, wiejący głównie z północy wiatr, wywołuje wypływanie głębszych (chłodniejszych) wód oceanu na powierzchnię w pobliżu wybrzeża. Efekt jest taki, że powierzchnia wody bliżej brzegu jest zimniejsza niż dalej na oceanie. Generalnie wg danych naukowych jakie widziałem, temperatura wody jest najwyższa zazwyczaj w sierpniu. Dla zainteresowanych pogodą, polecam stronę portugalskiego Instytutu Meteorologii z mapką i bieżącą pogodą w tym kraju (po ang.). Jak się ubrać Latem w Portugalii jest ciepło, momentami gorąco, ale prócz typowo letniej odzieży warto mieć jakiś sweterek na wieczory, czy na moment gorszej pogody. Szczególnie nad samym morzem, właściwie oceanem, temperatura może zaskakiwać. Wtedy może się przydać lekka kurtka przeciwwiatrowa (i ew. przeciwdeszczowa). Jeśli dużo chodzicie, warto wziąć wygodne obuwie sportowe (tu kilka uwag na blogu). Zaopatrzcie się także w obuwie do pływania w morzu. Kiedy jechać do Portugalii? Najczęściej jeździmy na wakacje latem, a mając dzieci, głównie w czasie wakacji szkolnych. Portugalia jest specyficzna, ponieważ w głębi lądu jest latem bardzo gorąco, szczególnie na południu, ale w tym samym czasie przy brzegu oceanu potrafi być znacznie chłodniej – dla nas, oznacza to, że dalej jest ciepło, a przynajmniej znośnie. Jeśli wybieracie się autem, pamiętajcie, że w sierpniu Europa Zachodnia jedzie na urlopy. To oznacza dużo większy ruch na drogach, szczególnie we Francji i na autostradach granicznych Francja – Hiszpania, bo Pireneje powodują, że praktycznie jedziecie albo przez kraj Basków, albo przez Katalonię. Trafiliśmy tam (kraj Basków) w pierwszy weekend sierpnia – było makabrycznie. Na szczęście jechaliśmy na północ, a nie na południe... W samej Portugalii w lipcu plaże nie były przepełnione, a autostrady z dala od wielkich aglomeracji nie były zakorkowane. Może w sierpniu nie jest tam aż tak źle. Jeśli to możliwe, warto chyba jednak rozważyć ominięcie szczytu sierpniowego. Po zapoznaniu się z informacjami ogólnymi o Portugalii, zajrzyjcie na nasze opisy miast/miejsc: Lizbona Beja Évora Porto Covo Sagres i Cabo de São Vicente Santiago do Cacém Sines Sintra i Cabo da Roca Vila Nova de MilfontesDo tego grona zaliczyć możemy takie państwa jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Norwegia, Islandia, Irlandia, Dania, Luksemburg, Singapur, Katar i Hongkong. Statystyki nie wskazują jednak klarowanie na ścisłą czołówkę. Wiele zależy od przyjętego przez nas kryterium bogactwa. Sprawdźmy więc jak wyglądają statystyki.
Od dwóch miesięcy mam przyjemność mieszkać w stolicy niesamowicie interesującego państwa jakim jest Portugalia. Choć nie jest to może jakoś specjalnie długi czas, to jednak wystarczający, aby zauważyć dość specyficzne cechy charakterystyczne dla tego kawałka Europy, które są tak bardzo różne od naszych typowo polskich atrybutów. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego doprowadza mnie do szału, a co sprawia, że chcę zostać w Lizbonie tak długo jak tylko się da, zapraszam do zapoznania się z poniższą listą: 1. Szalenie jaskrawe kolory kamienic Jako że studiuję architekturę, budynki to pierwsza rzecz, która od razu rzuciła mi się w oczy zaraz po przyjeździe do Lizbony. Kolory, które wcale nie rażą kiczem, kreują przestrzeń niezwykle malowniczą i pełną optymizmu. Tak zupełnie inną niż szara i ponura zabudowa polskich miast. Barwy, które są tak soczyste i uderzające, że nawet kiedy niebo jest szare, miasto zawsze będzie kolorowe. Dodatkowo mozaiki na elewacjach, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Niesamowite bogactwo wzorów i barw, zmiksowanych ze sobą i tworzących masę ciekawych wariantów- to sprawia wrażenie, jakbyśmy trafili do zupełnie innej krainy. Chyba to właśnie dlatego Lizbonę można odkrywać codziennie na nowo, bo niejeden budynek może zaskoczyć, a każda ulica tworzy zupełnie inną atmosferę. 2. Drogi i chodniki, wszystko jest z kamienia O ile w Polsce kobiety mogą, powiedzmy sobie, w miarę swobodnie chodzić na obcasach wszelakiego rodzaju, o tyle w Portugalii grozi to co najmniej skręceniem kostki albo fiknięciem koziołka i przeturlaniem się na drugi koniec ulicy. To jest tak naprawdę coś, co imponuje i wkurza zarazem. Imponuje, bo wygląda bardzo efektownie, zwłaszcza kiedy pojawiają się dodatkowo z tego kamienia jakieś wzory. Denerwuje, bo żeby wyjść z domu trzeba założyć naprawdę bardzo wygodne buty. W innym wypadku zafundujemy swoim stopom nie lada masaż i to niekoniecznie ten z kategorii przyjemnych. Do tej pory nie mogę się nadziwić, że chciało się ludziom te kamyczki układać w całym mieście (nie tylko w stolicy). U nas w Polsce bylibyśmy chyba po prostu- za leniwi na taką zabawę. 3. Ludzie totalnie olewają sygnalizację świetlną Możesz być duży, mały, gruby, chudy, albo nawet super wychowany, każdy tu ma totalnie wywalone na to, co pokaże się na sygnalizacji świetlnej. Nie mówię, że w Polsce nie zdarza się, że ktoś przejdzie na czerwonym świetle. Owszem u nas też są takie przypadki, ale uwierzcie mi, nie tak często jak tutaj. W Portugalii nie patrzy się na to, czy stoi gdzieś w pobliżu stróż prawa, czy ulica jest mała czy też duża, czy może coś się na niej dzieje czy nie. Po prostu głównym pytaniem, które zadają sobie Portugalczycy jest: „Czy zdążę przejść na drugą stronę czy nie?” I najczęściej wybieraną odpowiedzią jest ta pierwsza część zdania. Co ciekawe zielony ludzik nie „mryga” ostrzegawczo, kiedy kończy się czas pieszego, tylko perfidnie i niespodziewanie zmienia się światło na czerwone, bez żadnego ostrzeżenia, że aż Cię wryje, że tak powiem, na środku jezdni i nie wiesz czy uciekać, cofać się czy olać czerwone i biec do przodu. 4. Szansa na znalezienie trawnika w Lizbonie jest równie wielka jak znalezienie twarogu w sklepach Czyli nikła. Na początku architektura miasta całkowicie przyćmiła wszystko. Kolory, klimat, atmosfera. Z czasem do mnie dotarło- tutaj praktycznie wcale nie ma trawników. Owszem są drzewa, ale bardzo często to wygląda tak, że są wbite w dziurę z ziemią, z której nie wyrasta ani jedno źdźbło trawy. Dla Polaka to nie lada gratka, bo przecież u nas gdzie nie spojrzeć to wszędzie zielono, a tutaj place świecą kamienną pustką. Idzie to jeszcze jakoś przeżyć, ale biedne psiaki wyprowadzane przez swoich panów mają ograniczone pole manewru, co niestety nierzadko owocuje niespodziankami na samym środku chodnika, którym poruszają się szybko, niczego nieświadomi ludzie. A propos twarogu- jego znalezienie możliwe jest tylko w sklepach rosyjskich, oczywiście po odpowiednio przygotowanej, by zaskoczyć mieszkańca Polski, cenie (czytaj: dużo droższej niż w ojczystym kraju). 5. Całemu miastu umila widok roztaczających się wzdłuż komunikacji pieszej- śmietników Trzeba stawić czoło prawdzie. Jeśli należysz do takich osób, których nos wyczuwa każdego cichego bąka biedronki i nie możesz znieść nawet najmniejszej ilości złej nuty zapachowej- Lizbona to nie miasto dla Ciebie. Tutaj śmietników jest dużo, ale kompletnie nie przemyślano dla nich miejsca. Nierzadko czułam się niczym damska wersja „Indiany Jones”, przeciskając się między krawężnikiem chodnika a zajmującym 3/4 drogi zielonym, śmierdzącym bandytą. I chociaż śmieciarki pracują codziennie z wielkim zapałem- to jednak Lizbona ma i będzie miała swój specyficzny zapach Nie wszystkim może się on spodobać. Osobiście matka natura nie wyposażyła mnie we wrażliwy nos i po raz pierwszy jej za to dziękuję. 6. Bo kawy są tutaj takie „duże” Tak, to był sarkazm. Kawa. Coś bez czego Portugalczycy nie wyobrażają sobie życia. Coś, co zaskoczyło mnie od samego początku. Zamawiając kawę czy to w restauracji czy z automatu- zostanie Ci podany kubeczek wielkości Twojego ucha (równie wąski co wysoki), z czego nawet połowa nie będzie wypełniona tym magicznym trunkiem. Zawsze jak to widzę, przypomina mi się moja porcelanowa mini zastawa do kawy dla lalek, którą miałam w dzieciństwie. Tutaj zrobiłaby furorę. Ogólnie bardzo często nazywam tą miksturę „szotem” kawowym, bo jednak dla mnie kawa to coś, czym mogę się delektować dłuższą chwilę, a nie wypić na raz. Co ciekawe sami Portugalczycy wcale nie są tym faktem zaskoczeni. Tłumaczą tak małą ilość tego napoju tym, że oni zawsze piją tylko mocną ( chyba dającą mocnego kopa) kawę. No cóż… Nagle określenie „mała czarna” nabiera zupełnie nowego znaczenia. (na zdjęciu poniżej kawa i chyba najbardziej znane ciastko w całej Portugalii- Pastel de nata). 7. Zdecydowanie nie jest tu płasko Sama Lizbona położona jest podobno na siedmiu wzgórzach. Pomijając fakt, że przytrafiło mi się na jednym z nich mieszkać, to naprawdę, wokół jest ich cała masa, co tworzy nam kolejny powód dla których założenie obcasów to misja niemal samobójcza. Przyzwyczajona tak bardzo do płaskich, polskich terenów, codziennie zdycham i padam na twarz wchodząc na sam szczyt, który u podnóża wydaje się być nie do pokonania. Zdecydowanym plusem jest możliwość odpuszczenia sobie po takim spacerze ćwiczeń na nogi i pośladki. Rzeźba i masa tworzą się same! 8. Punkty widokowe rekompensują wszystko Zwłaszcza takie, na których szczycie rozpościera się widok na całe niemal miasto. Musze przyznać, ze taka panorama zapiera dech w piersiach. Ale najbardziej niezwykłe jest to, że kiedy człowiek staje przed takim widokiem, nagle wszystkie codzienne problemy stają się takie małe, a wielkie możliwości pojawiają się raptem na wyciągnięcie ręki. Człowiek zaczyna wierzyć, że może osiągnąć coś, o czym wcześniej mógł tylko pomarzyć. Świat stoi przed nami otworem. 9. Suszenie prania to nie lada wyzwanie Z wzniosłych tematów przenoszę się na takie trochę bardziej trywialne. Pranie- wydaje się prosta czynność. Jednak ubrania nie chcą schnąć w mieszkaniach (czasem nawet na zewnątrz). Prawdopodobnie spowodowane jest to przez dużą wilgotność czy też specyficzny klimat, ale widok suszących się na sznurku ubrań za oknem- to rzecz normalna, nawet w centrum samej stolicy. Osobiście uważam, że schnące pranie, wprowadza taki domowy charakter dla zdjęcia (najważniejsze to uchwycić ten moment). 10. Palmy. Palmy. I jeszcze raz palmy. Na Portugalczykach nie robią żadnego wrażenia, Polacy podniecają się każdą, którą zobaczą (przynajmniej przez pierwsze tygodnie). Palmy były i będą robić na nas, Polakach, wrażenie. Jeśli nie w realu, to przynajmniej na zdjęciach wrzuconych na „fejsa” z wakacji. Być może to dlatego że Pan Klimat pożałował nam tych specyficznych drzew, które przecież kojarzą nam się z plażą, piaskiem i słońcem, a jedna duża palma w centrum samej Warszawy- to zbyt mało żeby się lansować. Wszystko co tutaj wymieniłam to totalnie subiektywne spojrzenie na Portugalię, głównie przez pryzmat stolicy tego kraju. Pomimo wielu niedoskonałości, wciąż czuje się tutaj wyjątkową atmosferę i każdego dnia da się odczuć pragnienie odkrywania miasta na nowo. Ciekawa jestem, jakie są wasze doświadczenia z Portugalii. Czy ktoś z Was wybierał się tam kiedykolwiek? Podzielcie się w komentarzach, co was mile zaskoczyło albo wkurzyło w tym malowniczym miejscu. architekturaerasmuskolorylatolifestyleLizbonapodróżeżycie za granicą
Mogłabym o tym opowiadać długo, ale to nie o tym jest ten wpis 😉. Przeprowadzka na pół roku do Portugalii. Trzecia próba pomieszkania za granicą ma miejsce właśnie w tej chwili 🙂. Dlaczego Portugalia? W sierpniu w Algarve miał się odbyć ślub naszych przyjaciół, którzy od dwóch lat mieszkają w Lizbonie.
Portugalia jest generalnie bezpiecznym krajem, choc tak jak wszedzie nalezy tam zachowac podstawowa ostroznosc i pamietac o najwazniejszych zasadach bezpieczenstwa. Zobacz na co zwrócic uwage w Portugalii, aby cieszyc sie udanym urlopem: Przewodnik Zdjęcia Pogoda opis geografia kultura historia bezpieczeństwo gospodarka konsulaty na granicy zdrowie co zabrać Portugalia jest generalnie bezpiecznym krajem, choc tak jak wszedzie nalezy tam zachowac podstawowa ostroznosc i pamietac o najwazniejszych zasadach bezpieczenstwa. Zobacz na co zwrócic uwage w Portugalii, aby cieszyc sie udanym urlopem: 1. W miejscach turystycznych zdarzaja sie kradzieze kieszonkowe, dlatego nalezy uwazac na swój bagaz i rzeczy osobiste. W niebezpieczenstwie moga byc takze samochody (te z wypozyczalni przede wszystkim), dlatego nie zostawiaj w nich zadnych cennych i wartosciowych przedmiotów. Zdarzaja sie tez kradzieze dokumentów, dlatego lepiej miec ze soba zarówno dowód jak i paszport na wypadek utraty jednego z nich. 2. W Portugalii nalezy zachowac ostroznosc podczas kapieli w oceanie, gdyz zdarzaja sie duze fale i silne prady morskie. Lepiej nie oddalac sie od brzegu i uwazac nawet wtedy, gdy tafla wody wydaje sie spokojna. 3. Pamietaj o stosownym ubiorze zwiedzajac piekne portugalskie swiatynie. Mieszkancy, szczególnie obszarów wiejskich, którzy scislej trzymaja sie zasad, mogliby czuc sie urazeni. Opinie o miastach w Portugalii 4,9 Lizbona Anna Lizbona, ma swój klimat. Muzyka na każdym kroku. Pyszne jedzenie. Dobrze wybrać się w polskiej zimie, wtedy jest mniej ludzi i zwiedza się przyjemniej. Portugalia na skróty Miejsca: Funchal Canico Lagos Lizbona Carvoeiro Vilamoura Praia da Rocha Sagre Sao Vincente Albufeira Hotele: Dom Afonso Henriques Aldeia Auramar Beach Resort Muthu Oura Praia Hotel (ex. Oura Praia) Flamingo (Lizbona) Vilamoura Golf Apartaments Vip Inn Berna Solar De Sao Joao Pinhal Do Sol Duas Nacoes Oferty: Wczasy w Portugalii Last Minute - Portugalia Portugalia - oferty na lato 2022 Wakacje all inclusive w Portugalii
Ze strony polityków PiS od czasu do czasu pada stwierdzenie, że Polska jest już bogatym krajem, na tyle bogatym, że stać nas na różne rzeczy, np. na rezygnację z funduszy pomocowych UE.
Według danych INE w pierwszych czterech miesiącach 2020 r. w Portugalii nastąpił spadek wpływów z turystyki na poziomie 48,2 proc., czyli najwięcej w historii sektora. W okresie tym obroty branży wyniosły 475 mln euro. Najtrudniejszym miesiącem okazał się kwiecień, w którym liczba turystów spadła o 97 proc., do poziomu zaledwie 60 tys. Wśród wczasowiczów było tylko 15 tys. obcokrajowców. Z szacunków INE wynika też, że w kwietniu 2020 r. przestało działać ponad 83 proc. lokali oferujących nocleg urlopowiczom. Wprawdzie od poniedziałku Portugalia przywróciła swobodny ruch turystyczny z państwami UE, ale wciąż utrzymano część restrykcji w związku z trwającym od 3 maja stanem klęski. Portugalski rząd nadal utrzymuje też kontrole na granicy z Hiszpanią, wprowadzone w nocy z 16 na 17 marca w związku z nasilającą się epidemią. Prawo do przemieszczania się mają jedynie kierowcy pojazdów ciężarowych, a także osoby zatrudnione w kraju sąsiada. W sobotę biuro prasowe prezydenta Portugalii ogłosiło, że 1 lipca na przejściu granicznym Caia-Badajoz odbędzie się uroczystość symbolicznego otwarcia granicy z Hiszpanią. W wydarzeniu weźmie udział prezydent Portugalii, król Hiszpanii, a także premierzy obu krajów.
ፃմ էлиኃաхоλе
ቭутвиያխ ሏሜτυск уж
Եቩዮмոսαсо гаሗаб
Окруπի з
Βаղоζ ιтոእодрарո γеλесըзеዛ
Dlaczego Portugalia jest tak lubiana przez seniorów? Wpływa na to nie tylko pogoda, ale przede wszystkim korzystny dla zagranicznych emerytów system podatkowy,
Prawie 100 proc. terytorium Portugalii jest ogarnięte suszą - poinformowały w poniedziałek władze Portugalskiego Instytutu Morza i Atmosfery (IPMA), rządowej agencji ds. meteorologii. Cytowana przez lizbońską telewizję CM TV instytucja sprecyzowała, że w następstwie braku opadów susza w formie ekstremalnej występuje już na ponad 49 proc. terytorium kraju. Najbardziej doświadczonymi przez niedobory wody regionami Portugalii jest położone na południu Algarve oraz usytuowane w centrum Alentejo. Od 7 lipca z powodu dużego wysuszenia terenów oraz wysokich temperatur powietrza w Portugalii występują liczne pożary kompleksów leśnych oraz nieużytków rolnych. Doprowadziły one do śmierci trzech osób oraz zranienia 221. Obrona Cywilna Portugali szacuje, że w lipcu w ponad 1700 pożarach spłonęło łącznie około 45 tys. hektarów lasów i łąk. Z Lizbony Marcin Zatyka Kosmos użytkowy, czyli jak Polska chce robić pozaziemskie interesy PSG sięga po ultranowoczesne metody wykrywania nieszczelności rurociągów Wizz Air gotowy na rozwijanie cargo. Budapeszt zagrozi polskiemu CPK? KOMENTARZE (0) Do artykułu: Portugalia: Władze: susza na blisko 100 proc. terytorium kraju
Dlaczego jeszcze Portugalia to idealne miejsce do surfowania? Które plaże warto odwiedzić? Sprawdź nasz krótki przewodnik. Dlaczego Portugalia to idealne miejsce do surfowania? Portugalia jest jednym z najczęściej wybieranych kierunków, nie tylko z uwagi na mnogość atrakcji turystycznych i wyśmienitą kuchnię.
Europa»PortugaliaPortugalia może poszczycić się najbardziej stabilnymi granicami na świecie. Na przestrzeni wieków Europa się zmieniała. A Portugalia utrzymywała ten sam status i układ granic przez wieki. To właśnie w niej, a dokładniej w Coimbrze działa jeden z najstarszych uniwersytetów na świecie. W Lizbonie znajdziesz również najstarszą księgarnię. Portugalia to także kraj sardynek, ukochanego przez wszystkich ciasteczka Pastéis de Nata, wina porto oraz ostrego sosu piri-piri. Pod kątem turystycznym ma naprawdę wiele do zaoferowania. Region Algarve słynie z doskonałych kurortów wypoczynkowych, pięknych plaż i krajobrazów. Bez pamięci zakochasz się w Azorach, jak i w poprzecinanej lewadami Maderze. Portugalia to także wspaniałe, barwne i różnorodne miasta. Spacer ulicami Porto, Sintry czy Guimaraes będzie niezapomnianym pochodzą z serwisu Shutterstock lub prywatnej kolekcji Zielonamapa™Co zwiedzić w PortugaliiPortugalia może poszczycić się bardzo długą i bogatą historią. Dzięki temu, jeśli lubisz zwiedzać, będziesz tam miał sporo miejsc do odhaczenia. W Portugalii znajdziesz kilka stolic. Przede wszystkim główną stolicę państwa, czyli Lizbonę. Może poszczycić się wyjątkowo ciekawą architekturą i atmosferą. Koniecznie odwiedź Porto – stolicę wina o tej samej nazwie. Na uwagę zasługuje również niewielkie Guimaraes, które było pierwszą stolicą Portugalii. Jeśli jesteś osobą religijną, na pewno zaplanuj wizytę w Fatimie – jednym z ważniejszych sanktuariów maryjnych Europy. Dysponując autem koniecznie wybierz się na prowincję, by spojrzeć na mniej komercyjną i znaną twarz zwiedzić w PortugaliiPlaże w PortugaliiNajpiękniejsze plaże znajdziesz na południu kraju, w słynnym regionie Algarve. Wybrzeże jest tu szalenie różnorodne. Wysokie klify, skały zanurzone w oceanie, kilometry piaszczystych plaż i zapierające dech w piersi widoki. Koniecznie zajrzyj w okolice Lagoa. Tutejsze plaże uznawane są najpiękniejsze w całym regionie. Na uwagę zasługuje również wybrzeże Faro, gdzie będziesz mógł odwiedzić niezwykły park przyrody Ria Formosa. Turyści cenią również plaże obok Lagos. Natomiast nieco bardziej na północy odwiedź przepiękną Praię Ursa obok słynnego Cabo Da Roca (najbardziej wysuniętego na zachód punktu kontynentalnej Europy).Plaże w PortugaliiŻycie nocne w PortugaliiPewnie nikogo nie trzeba przekonywać do tego, że południowcy naprawdę potrafią się bawić. W żyłach Portugalczyków płynie gorąca krew, dlatego pobyt w tym kraju może być bardzo rozrywkowy. Najwięcej doskonałych pubów i klubów znajdziesz na południowym wybrzeżu, w Lagos czy Albufeirze. Sporo dzieje się także w studenckim mieście, jakim jest Coimbra. Wieczory w Lizbonie, czyli portugalskiej, stolicy również będą obfitować w moc nocne w PortugaliiCuda natury w PortugaliiPobyt w Portugalii będzie nie lada gratką dla osób chcących rozkoszować się pięknem przyrody. Kraj ten zaskakuje różnorodnością flory i fauny. Najpiękniejszym miejscem jest bez wątpienia archipelag dziewięciu wysp, czyli Azory. Stanowią niezwykłą, zieloną oazę na Atlantyku. Znajdziesz tam lasy wawrzynowe, dziko rosnące hortensje czy róże, a do tego wulkaniczny, pagórkowaty krajobraz. Odwiedź też jedyny park narodowy w Portugalii, czyli Peneda-Geres. Na pewno zawitaj też w okolicach Cabo da Roca, gdzie będziesz mógł podziwiać imponujące natury w PortugaliiAktywnie w PortugaliiPortugalia jest przede wszystkim jedną z popularniejszych, europejskich surferskich miejscówek. Odpowiednie wiatry i fale sprawiają, że ściągają tam surferzy i kitesurferzy z różnych stron świata. Dużym uznaniem cieszy się południowo-zachodnia część wybrzeża. Portugalia jest także idealnym kierunkiem, jeśli lubisz górskie wędrówki. W tym celu w szczególności odwiedź Maderę, słynącą z tras trekkingowych poprowadzonych wzdłuż lewad. Niesamowicie widokowe trasy piesze i rowerowe czekają też na Ciebie na Azorach. Na pewno zaplanuj kilka dni w masywie Serra de Estrela, gdzie będziesz mógł zdobyć najwyższy szczyt kontynentalnej Portugalii, czyli w PortugaliiPoza szlakiem w PortugaliiW Portugalii bez trudu znajdziesz miejsca, do których nie docierają tłumy turystów. Jednym z nich jest Evora, której historyczne centrum znalazło się pod protektoratem UNESCO. Ciekawym punktem na mapie Portugalii jest także Lamego – ważne centrum pielgrzymkowe, w którym powstaje doskonałe, musujące wino! Na wybrzeżu na pewno odwiedź Sagres, którego cicha i spokojna atmosfera stanowi sporą przeciwwagę dla jego sąsiada – Lagos. Innym, mniej znanym miasteczkiem regionu Algarve jest też urocze Aljezur. Znajdziesz tu urocze, niezatłoczone plaże i rewelacyjne szlakiem w Portugalii23 miejsc do odwiedzenia w Portugalia
Mimo to, a może właśnie dzięki temu, „miasto siedmiu wzgórz” wydaje się w tej chwili nieco w tyle za czołowymi psami. Portugalia jest w. A w szczególności Lizbona! Tylko w ubiegłym roku miasto liczyło sześć milionów turystów. Jest to szczególnie godne uwagi, ponieważ mieszka tu tylko 500 000 osób. Turyści zamiast posępnościZacznę może od dwóch najważniejszych pułapek językowych. W Portugalii popularne jest imię męskie Rui. Niestety gdy „r” występuje w takiej konfiguracji na początku wyrazu czytamy je jako coś pomiędzy „r” i „h”. Jeśli ktoś przedstawi ci się a tobie wydawać się będzie, że usłyszałeś „Chuj Pereira” to staraj się nie parsknąć śmiechem. Większość Portugalczyków, którzy „pechowo” tak mają na imię a mieli już wcześniej styczność z Polakami lub Rosjanami po prostu przedstawia się używając drugiego imienia. Hiszpański napis na murze – „Jeśli ktoś zaskoczy cię kiedy srasz – nie krzycz, ciśnij dalej” Druga bardzo ważna sprawa to słowo „curva” (czyt. kurwa), które pochodzi z łaciny i tak w hiszpańskim jak i portugalskim oznacza zakręt (zresztą w angielskim podobnie – „curve” to zakręt). My do tej pory śmiejemy się widząc przydrożne oznaczenia „curvas peligrosas” czyli „niebezpieczne zakręty”, które dla nas już chyba na zawsze pozostaną „strzeż się niebezpiecznych kurew!”. Swego czasu pracowałam jako przewodnik po Portugalii robiąc objazdówki. Pamiętam jak kiedyś wjeżdżaliśmy naszym autokarem pełnym turystów do lasku Busaco. Przepiękne miejsce, ogród dendrologiczny z niesamowitą kolekcją różnych gatunków drzew a w środku dawny pałac królewski przerobiony na hotel. Idealny postój na zakończenie dnia intensywnego zwiedzania krótkim spacerkiem po ogrodach, napicie się kawy i sfotografowanie panoramy Coimbry. Akurat wtedy było jakieś święto państwowe i las Busaco był przepełniony odwiedzającymi go rodzinami z dziećmi a samochody stały zaparkowane wszędzie. Również na zakrętach czyli na curvach. Kierowca, który akurat owego dnia mi towarzyszył Jose (czyt. Żoze – w Hiszpanii byłby Hose) był typem w gorącej wodzie kąpanym, bardzo wybuchowym i krzykliwym szczególnie jak na Portugalczyka. Przez otwarte okno darł się na kierowców tłumacząc im, że na curvach się nie parkuje bo autokar nie ma jak przejechać. Krzyczał po portugalsku tak głośno, że słyszeli go i moi goście siedzący na ostatnich miejscach autobusu. Starsze panie zajmujące miejsca tuż za kierowcą omal nie straciły przytomności tyle razy słysząc słowo „curva” w jednej wypowiedzi. Jak Jose skończył mogłam w końcu przez mikrofon wytłumaczyć nieporozumienie. Wszyscy prawie pospadali z krzeseł. Inną śmieszną sytuację ze słowem „curva” miałam w moim ulubionym barze w Bejy. Razem z JJ zaczęliśmy tam przychodzić zawsze w niedzielę na piwko i dość szybko się zaaklimatyzowaliśmy i staliśmy się częścią „rodziny”. Raz JJ wypoczywał na hiszpańskim wybrzeżu zmęczony pięćdziesięciostopniowym upałem w Bejy a mnie zostawił tam samą. Właśnie wtedy do baru przyszedł koleś, którego nie widziałam wcześniej ale był znajomym pozostałych, w tym właściciela. Wszyscy mówili na niego „curva”. Kminiłam, kminiłam i w końcu zapytałam skąd takie nietypowe przezwisko. Tym razem ja prawie nie spadłam z krzesła jak pokazał mi dowód osobisty (zrobiłam zdjęcie, które natychmiast zresztą wysłałam do JJ). Koleś miał po prostu na nazwisko „Curva”. Potem wyjaśniłam jemu i jego kolegom co to znaczy po polsku. Wydaje mi się, że od tamtej pory nie ma życia. Sorry! Hiszpańska myśl techniczna – drzwi do nikąd Przy okazji wspomnę wam dlaczego w Hiszpanii nie ma Mitsubishi Pajero tylko Montero – to samo auto pod inną nazwą. Pajero (czyt. pahero) po hiszpańsku oznacza osobę, która się masturbuje. Dlatego zamiast Mitsubishi Masturbator (ewentualnie Walikoń) wprowadzili Montero. A szkoda, byłoby śmiesznie! Podobnie postąpić musiał Hyundai ze swoim nowym modelem Kona – w Portugalii zobaczymy na ulicach Hyundai’a Kauai. Dlaczego? Bo słowo „cona” (czyt. kona) to i w Portugalii i Galicj wulgarne określenie damskich narządów rozrodczych. Czyli po prostu „cipa” albo „pizda” to też mało chwytliwa nazwa na samochód. Pozostając w temacie nietrafionych nazw samochodów, kiedyś obiło nam się o uszy, że Chevrolet miał olbrzymie problemy ze sprzedażą swojego modelu Nova w Ameryce Południowej? Dlaczego? Bo „no va” to po hiszpańsku „nie idzie, nie jedzie”. Także Chevy, który nie jedzie został wycofany z hiszpańskojęzycznych krajów Ameryk. Ok. Teraz odejdziemy trochę od tematu wulgaryzmów. Wyobraź sobie, że przekraczasz granicę i stajesz na stacji benzynowej. Albo lądujesz, w Lizbonie czy w Faro, i idziesz do najbliższej kawiarni na lotnisku napić się kawy. Pamiętaj – kawa to w Portugalii coś świętego! Najważniejsze to znać podstawowe słówka Dzień doby! (rano) Bom dia! Dzień dobry! (po południu) Boa tarde! Cześć! (Powitanie) Olá! Dobry wieczór! / Dobranoc! Boa noite! Dziękuję Obrigado (-a) – pan (pani) Proszę, (prosząc o coś) Por favor Przepraszam! (np. zaczepiając) Com licença Przepraszam. Przykro mi Desculpe, lub Perdão Smacznego! Bom apetite! lub Bom proveito! Wchodzisz, mówisz dzień dobry i pora zamówić kawusię… Ważną kwestią, żeby na Półwyspie Iberyjskim wtopić się w tłum jest poprawne zamawianie kawy (BTW moim osobistym zdaniem kawa portugalska jest lepsza od hiszpańskiej). Portugalczycy piją super mocne, super małe espresso i nie używają słowa espresso by je zamówić! Bica powiemy na południu (między innymi w Lizbonie) a na północy, np. w Porto – Cimbalino. Mówiąc po prostu cafe też dostaniemy espresso. Jeśli chcemy by dodano do niego kropelkę mleka zamówimy pingado albo pingo. Kawa z mlekiem to café com leite albo meia de leite, a jak ktoś się uprze na latte to powinien zamówić galão. Cappuccino, Frape i takie inne to tutaj raczej „wymysły” więc jak chcemy udawać lokalsów raczej nie idźmy w te klimaty. Nawet kawę z mlekiem mało kto pije wszyscy wybierają „uma bica”. Super mała i super mocna kawa na festiwalu Bon Sons 2019 Jeśli naprawdę chcemy wtopić się w tłum zamawiamy café com cheirinho czyli kawę z zapaszkiem a dokładniej z alkoholową wkładką. Pamiętam jak nasza lokalna przewodniczka z Porto – Dorota ( – najlepszy przewodnik na świecie!!) powiedziała komuś z mojej grupy, że właśnie taką kawę ma zamówić. Pan za ladą wyglądał jakby zobaczył ducha, kompletnie nie spodziewał się, że zwykły polski turysta poprosi go o coś tak… portugalskiego! Wiem, że na świecie oprócz kawoszy są i herbaciarze. W Portugalii czy Hiszpanii raczej się herbaty nie pija i szczerze mówiąc z moich prywatnych obserwacji wynika, że mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego częściej sięgną po rumianek, miętę czy kwiat lipy niż po herbatę czarną. Gdyby jednak ktoś chciał zamówić zwykłą, czarną herbatę to prosimy o chá preto. Chociaż Portugalczycy herbaty nie pijają to mają jedyną w Europie plantację herbaty (na Azorach). Jeśli więc sam jesteś herbaciarzem albo znasz fana herbaty, któremu chcesz zrobić fajny, wyjątkowy prezent to polecam kupić właśnie herbatę z Azorów jako jedyną, prawdziwie europejską. W miarę popularnym a raczej niespotykanym u nas napojem jest carioca de limão – skórka cytryny zalana wrzątkiem. Trzeba uważać na przystawki w restauracjach bo są płatne. Jeśli w Hiszpanii zamówimy piwo albo lampkę wina i do tego kelner poda nam tapas (przekąskę) to będzie ona darmowa. W Portugalii gdy siadamy w restauracji, kelner przyjmuje zamówienie i za chwilę na stole lądują oliwki, masełka, chlebek. Za wszystko się płaci i nawet jak zjemy tylko jedną oliwkę to oczywiście zapłacić musimy za całą porcję. O tyle o ile w tym przypadku mówimy o rzeczach, których ceny wahają się od EUR do EUR i majątku nie stracimy… gorzej jak kelner postawi na stole nieświadomym klientom skrojone trzy plastry szynki z czarnej świni karmionej żołędziami. W takiej sytuacji cena przystawki może być wyższa niż dania głównego. Oczywiście możemy odmówić – albo od razu, kiwając przecząco głową gdy kelner próbuje postawić na stole przekąski albo, jeśli już je zostawi, odstawiając je wymownie na brzeg stołu. Ceny przystawek powinny być na pierwszej stronie menu. Czasem zdarza się, że do rachunku zostanie dodany bez naszej zgody napiwek. Z tym niestety należy się pogodzić. Nie chodzi o to, że kelnerzy, barmani czy właściciele próbują nas oszukać – niektóre restauracje, szczególnie w miejscach mocno turystycznych, np. w centrum Lizbony, mają taką politykę firmy i tyle. Wszyscy klienci traktowani są równo i napiwek po prostu zawsze doliczany jest do rachunku. W Hiszpanii z kolei trzeba uważać na to czy siadamy przy stole czy przy barze. Jeśli w menu jedna pozycja ma dwie różne ceny – barra (bar) i mesa (stół) – to taniej będzie stanąć przy barze niż siadać. Przy stoliku cena będzie zawsze wyższa bo płacimy za obsługę. W Portugalii się z czymś takim nie spotkałam. Jeśli znasz hiszpański – nie używaj go. Portugalczycy mają „zatarg” historyczny z Hiszpanami, jest między nimi dużo niesnasek i nawet jeśli zaczniesz mówić idealnym, biegłym hiszpańskim przejdą na angielski. Portugalczycy nie lubią gdy ktoś zakłada, że skoro mówimy po hiszpańsku to tak jakbyśmy mówili po portugalsku i oni mają nas rozumieć. Języki te są bardzo podobne i faktycznie można bez problemu się po hiszpańsku dogadać (podobnie jak Polak z Czechem czy Słowakiem) np. z osobami, które angielskiego nie znają. Z grzeczności jednak lepiej zacząć po angielsku, o ile oczywiście potrafimy w tym języku się porozumiewać. Pewnie wybierasz się na urlop „samodzielnie”, bez pomocy biura podróży – pamiętaj więc, żeby nie wynajmować miejscówek na airbnb w centrum Lizbony czy Porto. Dlaczego? Nawet jeśli cena będzie szokująco niska to pamiętaj, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że przyczyniasz się do tego, że jakaś biedna starsza pani nie ma już gdzie mieszkać. Dobra, już wyjaśniam! I w Lizbonie (np. Alfama) i w Porto (np. dzielnica katedry) i w wielu innych miejscowościach można było swego czasu wynająć mieszkania za grosze (np. około 50 EUR za miesiąc). Najemca podpisywał sobie umowę na 25 lat albo dłużej i w spokoju mieszkał aż do końca kontraktu. Niestety w XXI wieku każdemu właścicielowi bardziej opłaca się wynająć mieszkanie turyście, który przyjedzie na dwa-trzy-siedem dni i zapłaci tyle ile zwyczajny lokator płaci za miesiąc czy dwa. Dlatego nieważne czy dziadek ma 70 czy 90 lat, jak umowa się kończy to trudno, trzeba szukać nowego mieszkania. Wyobraź sobie, że nagle po 20 albo 50 latach mieszkania w jednym miejscu, biedny staruszek czy staruszka muszą się wynieść na drugi koniec miasta i znaleźć mieszkanie, które nie będzie na niewiadomo którym piętrze i które nie będzie kosztowało 500 EUR za miesiąc. Misja niemożliwa do wykonania. Problem nie dotyczy tylko Portugalii bo mamę mojego kolegi z pracy spotkało to samo na Teneryfie (Wyspy Kanaryjskie, Hiszpania). Siedemdziesięcioletnia pani została wyrzucona ze swojego mieszkania bo skończył jej się kontrakt. Z parteru przeniosła się na trzecie piętro, w zupełnie innym mieście i do tego musiała zamieszkać z nieznajomą, która była w podobnej sytuacji bo nie było jej stać na wynajem w pojedynkę. Kropką nad i było to, że musiała pozbyć się swojego ukochanego pieska bo właściciel nie zezwalał na trzymanie zwierząt w wynajmowanym mieszkaniu. Dlatego serio, nim wynajmiesz mieszkania dobrze się zastanów i sprawdź czy nie przyczyniasz się do tego typu historii. Oczywiście, nikt nie przyczynia się bezpośrednio! Gówno prawda. Spacerując po Porto często napotkasz napisy Morto (martwy – napisane taką samą czcionką jak Porto na logo miasta) na znak protestu, szczególnie w dzielnicach dotkniętych tą plagą. Na zakończenie koniecznie: Zobacz jak Portugalczycy się czują jak turyści najeżdżają ich kraj hordami i czego nie lubią 🙂 W Portugalii, pomimo, że sami jej mieszkańcy często temu zaprzeczą, są tematy tabu – nie rozmawia się dużo o polityce, o Salazarze ani o religii. Nigdy nie wypowiadaj się niepochlebnie o rodzinie Twojego rozmówcy, a szczególnie o jego mamie (nawet w żartach)! I pamiętaj, że w Portugalii jeśli nic nie jedzie możemy przechodzić na drugą stronę ulicy na czerwonym świetle. Nie dostaniemy za to mandatu.Ale nie tylko pięknymi widokami człowiek żyje, jedzenie w Chorwacji jest pyszne, w szczególności zadowoleni będą miłośnicy owoców morza. Warto spróbować też takich przysmaków jak dojrzewająca szynka (pršut), twardy ser paški sir czy pasta z tuńczyka.04 kwietnia 2019, 20:19Szokujące dane o biedzie w Rosji. Jednej trzeciej Rosjan nie stać nawet na buty. Połowa nie wyjeżdża na wakacje choćby na działkę do rodziny. W ubóstwie żyje 19 milionów ludzi. Dane zszokowały nawet rzecznika Kremla. Skrajna bieda na świecie spadła do najniższego poziomu w historiiOdsetek mieszkańców świata żyjących w skrajnej biedzie spadł w 2015 roku do rekordowo niskiego...Oglądaj "Fakty o Świecie" od poniedziałku do piątku o 20:20 w TVN24 BiS,Rosyjska bieda przeraża. Nawet oficjalne rządowe dane statystyczne, pokazujące jak wielka jest najbiedniejsza część społeczeństwa i jak bardzo ciężko się jej żyje są tak porażające, że nie mógł w nie uwierzyć rzecznik Kremla. Aż 80 procent rosyjskich rodzin deklaruje, że ma kłopot, by związać koniec z do roku rosyjski Główny Urząd Statystyczny publikuje szczegółowe wyniki swoich badań, które mają pokazać, jak żyje się rosyjskiemu społeczeństwu. Właśnie pojawiło się podsumowanie 2018 roku. Na pierwszy rzut oka nawet pozytywne, bo strefa nędzy w porównaniu z rokiem poprzednim minimalnie się i tak jest ogromna. W ubóstwie żyje co ósmy Rosjanin, niemal 13 proc. mieszkańców. To ogromna rzesza - niemal 19 milionów ludzi. Muszą odmawiać sobie niemal Rzeczywiście emerytury są bardzo niskie, ale na chleb nam wystarcza. Inna sprawa, że są tu też ludzie nieprzyzwoicie bogaci - mówi jedna z Można powiedzieć, że są u nas straszne kontrasty. Są biedni i bogaci - mówi źleOficjalne dane nie pozostawiają złudzeń – jest bardzo źle. Co dziesiąta rosyjska rodzina nie może sobie pozwolić, by jeść mięso lub ryby choćby co drugi dzień. Jedna piąta nie może kupować owoców bez względu na porę gospodarka na zakręcie. Prognozy Banku ŚwiatowegoPerspektywy światowej gospodarki pogorszyły się, co związane jest między innymi z zaostrzeniem...Niemal połowa nigdy nie wyjeżdża na wakacje, nawet do krewnych. Jedna trzecia nie kupuje dwóch par butów w ciągu roku, by na każdy sezon mieć nową parę. Te liczby poraziły rzecznika Kremla Dmitrija Nie jestem w stanie tego skomentować, szczerze wam powiem. Dlaczego właśnie buty, dlaczego właśnie jedna trzecia i skąd te liczby? Szczerze mówiąc, byłbym wdzięczny Rosstatowi, gdyby wyjaśnił te dane - stwierdził oddaleni od luduW rosyjskich mediach pojawiły komentarze, że wypowiedź Pieskowa to najlepszy dowód na to, iż rosyjska elita rządząca dawno oderwała się od statystycy niezwykle dogłębnie badają aż 60 tysięcy rosyjskich ich danych, by zaspokoić podstawowe potrzeby przeciętna rosyjska rodzina musi mieć równowartość 3500 złotych. Z trójką dzieci - ta kwota wynosi prawie 5 tysięcy złotych. Tymczasem średnia pensja to równowartość zaledwie 1900 urzędnicy stosują przeróżne chwyty, by poprawić statystykę. I nawet im się to udaje. Tak twierdzą komentatorzy i krytycy rosyjskich nie to, obraz Rosji byłby jeszcze bardziej dramatyczny. Autor: Andrzej Zaucha / Źródło: Fakty o Świecie TVN24 BiS Dowiedz się więcej...Zasady forumPublikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Fakty TVN nie ponoszą odpowiedzialności za treść informacjeImigranci z Ameryki Łacińskiej wciąż desperacko chcą dostać się do USA. Niektórzy giną Porzucają wszystko i ruszają w nieznane, licząc na to, że dostaną szansę na lepsze życie. Często podróżują pieszo z małymi dziećmi. Dla migrantów z krajów Ameryki Łacińskiej Stany Zjednoczone są jak ziemia obiecana, ale przekroczenie granicy nie jest łatwym zadaniem. Od momentu objęcia urzędu prezydenta przez Joe Bidena ponad tysiąc osób zginęło, próbując nielegalnie przekroczyć amerykańską granicę. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Kryzys energetyczny. Kolejne europejskie kraje zaczynają oszczędzać energię Urzędnicy we Francji i Hiszpanii mają ograniczyć użycie klimatyzacji. Augsburg rezygnuje z oświetlania historycznych budynków. Nocne iluminacje wyłącza także Berlin. Europa już teraz oszczędza energię, żeby nie zamarznąć w zimę. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Naukowcy alarmują: w ciągu 80 lat roztopi się większość alpejskich lodowców W ciągu kilkunastu miesięcy Szwajcarię nawiedziły dwie potężne fale upałów, a zimą praktycznie nie było śniegu. Naukowcy alarmują, że w ciągu 80 lat większość alpejskich lodowców całkowicie zniknie. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Amnezja, halucynacje i zaburzenia erekcji. Odkrywane są kolejne powikłania po COVID-19 Dwa miliony Brytyjczyków cierpi na powikłania pocovidowe. Amnezja, halucynacje i zaburzenia erekcji - to tylko niektóre z możliwych powikłań po przechorowaniu COVID-19, jakie niedawno opisano. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Papież Franciszek "pokornie błaga o przebaczenie" rdzennych mieszkańców Kanady Papież Franciszek prosi rdzennych mieszkańców Kanady o wybaczenie zła wyrządzonego dzieciom przez chrześcijan kierujących się kolonizacyjną mentalnością. Przyznaje, że w kościelnych szkołach rezydencjalnych znęcano się nad dziećmi i starano wykorzenić kulturowo. "Nie można głosić Boga w sposób, który jest sprzeczny z Bogiem" - powiedział Franciszek. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Orban nie chce, żeby rasy się mieszały. Ponadto uważa, że Ukraina nie może wygrać wojny Ukraina nigdy nie wygra wojny z Rosją, wysiłek powinien się skupić na "rozmowach pokojowych" - powiedział na wiecu politycznym Viktor Orban. Ponadto ostatnio też stwierdził, że "Węgrzy nie chcą stać się rasą mieszaną". Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Papież rozpoczął trudną pielgrzymkę po Kanadzie To podróż pokutna - mówi papież o swojej pielgrzymce do Kanady. Pierwsze spotkania już się odbyły, pierwsze słowa padły. Gesty też będę szeroko komentowane. Kanada czeka na przeprosiny za ogrom krzywd i cierpień, jakich przedstawiciele rdzennej ludności doznali ze strony instytucji Kościoła katolickiego. czytaj więcej »Kuba na drodze do legalizacji małżeństw jednopłciowych Kuba robi krok w kierunku legalizacji małżeństw jednopłciowych. Zgromadzenie Narodowe przegłosowało wprowadzenie zmian w Kodeksie rodzinnym. Teraz wszystko będzie zależało od obywateli. Pod koniec września wezmą oni udział w referendum. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Wojna spowodowała, że więcej Ukraińców zawiera małżeństwa Po tym, jak wybuchła wojna z Rosją, na Ukrainie wzrosła liczba zawieranych małżeństw. Na mocy nowych przepisów dopuszczalne jest nawet zawarcie małżeństwa przez internet. czytaj więcej »Susza w południowej Kalifornii. Kim Kardashian i Sylvester Stallone przekraczają limity wody W południowej Kalifornii wystąpiła susza. Władze każą oszczędzać wodę. Zakazują podlewania trawników, są limity i kary, ale cóż to za problem dla bajecznie bogatych celebrytów. Kim Kardashian i Sylvester Stallone przekraczają limity. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Wielka Brytania: ogromne korki do Eurotunelu. Brytyjczycy oskarżają stronę francuską Ogromne korki występują w porcie w Dover do Eurotunelu. Władze brytyjskie winą obarczają stronę francuską, a winny jest brexit. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »"Pokutna" pielgrzymka Franciszka. Papież uda się do Kanady Papież udaje się z "pokutną" pielgrzymką do Kanady. Potomkowie i ofiary przemocy, gwałtów i tortur w prowadzonych przez Kościół katolicki szkołach dla rdzennej ludności chcą usłyszeć przeprosiny na swojej ziemi. Chcą także sprawiedliwości. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Prochy 11-latka polecą na Księżyc. "Spełniamy jego marzenie" 11-letni Matthew z Florydy zmarł niespodziewanie. Chłopiec chciał zostać astronautą, teraz rodzice spełnią jego marzenie. Zaplanowali wysłanie prochów swojego syna tam, gdzie pragnął dotrzeć - na Księżyc. Pieniądze na ten cel udało im się zebrać w internecie. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Rekordowe upały w USA. Prezydent Joe Biden zapowiada zdecydowane działania Sytuacja jest kryzysowa - mówi Joe Biden o tym, co dzieje się z klimatem. Amerykański prezydent zapowiada największe w historii inwestycje, które uchronią amerykańską infrastrukturę przed skutkami zmian. Tylko w czwartek 100 milionów Amerykanów zostało objętych alertem z powodu upałów. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Susza w Europie. Dramatyczna sytuacja we Włoszech i Portugalii Skwar ostatnich dni to nie tylko ryzyko ognia i porażenia, ale także suszy. Problem odczuwają już Włosi, którzy mierzą się z najgorszą suszą od siedemdziesięciu lat. Z podobnym problemem boryka się też Portugalia. Materiał "Faktów o Świecie" TVN24 BiS. czytaj więcej »Afryka jest biedna, ponieważ jest biedna, ponieważ jest biedna Długoletnie i skoncentrowane wysiłki międzynarodowych organizacji charytatywnych, akcje CSR - owe korporacji, apele celebrytów nie zmieniają tej sytuacji. Dlaczego?
W czasach, gdy największe kluby świata układają harmonogramy przygotowań sezonu pod kątem marketingowym, takie spotkania odeszły już do lamusa. W 1995 r. Real Madryt zmierzył się z Motorem Lublin Ówcześni mistrzowie Hiszpanii nie dali większych szans piątej drużynie polskiej drugiej ligi. Królewscy wygrali 7:0, a na listę strzelców wpisali się Ivan Zamorano i Michael Laudrup Dla Motoru sukcesem było już to, że do tego meczu w ogóle doszło. O zorganizowaniu spotkania zadecydowało zrządzenie losu, a podróż do Szwajcarii przebiegała w urągających warunkach Choć mecz z wielkim Realem Madryt dla większości piłkarzy Motoru był najciekawszym wydarzeniem w karierze, kilka miesięcy później życie dopisało przykry scenariusz Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej W Realu grała wtedy cała plejada gwiazd. Luis Enrique, Fernando Hierro, Michael Laudrup, Raul, Fernando Redondo, Manuel Sanchis, Ivan Zamorano — tych zawodników nie trzeba przedstawiać żadnemu szanującemu się piłkarskiemu kibicowi. W Motorze wystąpili natomiast zawodnicy, których trudno byłoby pewnie wymienić obecnym fanom klubu z Lublina. Największe kariery z tamtej ekipy zrobili Rafał Dębiński i Tomasz Jasina. I to nie na boisku, a obok niego. Obaj od lat są komentatorami, odpowiednio Canal+ Sport i TVP Sport. Wtedy o przygodzie z mikrofonem pewnie jeszcze nie marzyli. 30-letni Jasina miał za sobą wiele występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Oprócz Motoru, którego jest wychowankiem, grał w Stali Stalowa Wola i ŁKS-ie Łódź. 17-letni Dębiński dopiero wchodził do zawodowego futbolu. Później zaliczył dwa występy w ekstraklasowej Legii Warszawa. To ja miałem być pierwszym Polakiem w FC Barcelona Jak zatem się stało, że drużyna, która niespełna rok później z hukiem spadła do III ligi, zmierzyła się z wielkim Realem Madryt? — Do wyjazdu doszło w dużej mierze dzięki mojej znajomości ludzi w Szwajcarii, Władysława Kozubala, który był zainteresowany wytransferowaniem Rafała Szweda z Motoru Lublin do Lausanne Sports — mówi w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet ówczesny trener Motoru Roman Dębiński. — W ramach transakcji miał doprowadzić do meczu z Realem Madryt. Zaoferował też, że zapewni przejazd i hotel. Z początku byłem do tego bardzo sceptycznie nastawiony, ale miałem kilku kolegów na miejscu, więc wykonałem parę telefonów. Mirek Tłokiński powiedział, że Kozubal nie jest wiarygodną osobą, ale jeśli podpiszę dobrą umowę, to dlaczego mamy nie spróbować. I wszystko się udało. Warunki na miejscu były na najwyższym poziomie — dodaje prywatnie ojciec Rafała Dębińskiego. Nie mogło być inaczej, wszak mecz odbył się w kurorcie Vevey, malowniczo położonym nad Jeziorem Genewskim. W trakcie podróży już tak kolorowo nie było. — Nie lecieliśmy samolotem, tylko jechaliśmy autokarem. To był nasz klubowy pojazd, więc dla nas nie było to nic specjalnego. Poza odległością, którą trzeba było przebyć. Jechaliśmy dobę, co było uciążliwe, ale nikt z nas nie narzekał. Perspektywa gry z Realem to było coś ekscytującego, więc trudy podróży zostały zamiecione pod dywan — mówi nam Jasina. Ojca nigdy nie poznał, matkę wywieźli do Niemiec. Do dzisiaj nikt nie może mu dorównać Długo nie roztrząsano także zgrzytu, który miał miejsce przed odjazdem z Lublina. — Jak weszliśmy do autokaru, oczywiście okazało się, że działacze zajęli najlepsze miejsca. Poprosiłem ich, żeby usiedli jednak po dwóch, bo zawodnicy, w miarę możliwości, muszą usiąść pojedynczo — wspomina Roman Dębiński. Trenerowi utkwiło w głowie także to, że gdy kierowca hamował, to spomiędzy kół wydobywał się dym. W obie strony udało się na szczęście dotrzeć bez szwanku. Sędzia z finału Ligi Mistrzów Dla piłkarzy Motoru była to wielka przygoda, w niektórych przypadkach nawet szczytowe osiągnięcie kariery. Ambicji zatem nie można było im odmówić. — Do 22-25. minuty nie wyglądało to źle. Utrzymywał się wynik 0:0, powinien być rzut karny dla nas, oddaliśmy strzał, fantastycznie łapał Darek Opolski. W Realu wszystko aż kipiało. Jednak wtedy Fernando Hierro bardzo ostro wszedł w Dominika Malesę — wspomina Roman Dębiński. — Dominik przeprowadził parę groźnych akcji prawym skrzydłem, więc po prostu w pewnym momencie został wycięty. Zszedł z boiska ze skręconym stawem skokowym, wrócił do gry po paru miesiącach — mówi nam Rafał Dębiński. Ta sytuacja dodała Królewskim animuszu, a Motor zaczął słabnąć. — Przy stanie 0:0 mieliśmy jedną sytuację. W polu karnym upadł Krzysiek Klempka. On nie był nawet wtedy formalnie piłkarzem Motoru. Był u nas na testach, a ostatecznie nie podpisano z nim kontraktu. Czy powinniśmy dostać "jedenastkę"? Pewnie gdyby sędzia okazałby trochę przychylności, to i tak niewiele by to zmieniło — wspomina Jasina. Fernando Hierro i Dominik Malesa Trudno posądzić Kurta Roethlisbergera o stronniczość, wszak Real i tak by wygrał. Faktem jest jednak, że szwajcarski arbiter był już wtedy na fali opadającej. Jeszcze w 1993 r. prowadził finał Ligi Mistrzów między Olympique Marsylia a AC Milan, ale już w kolejnym roku na mundialu zbyt długo nie posędziował. Po wpadce w meczu Niemcy — Belgia, gdy nie podyktował karnego za faul Thomasa Helmera na Josipie Weberze, więcej na boisko już nie wyszedł. Potem został dożywotnio zdyskwalifikowany za ustawienie meczu Ligi Mistrzów w 1996 r. "Tato, ale on ma szybką tę nogę" — Real potraktował ten mecz bardzo poważnie, jak na standardy spotkania sparingowego. To nie było, broń Boże, podejście w stylu: "A, wychodzimy przeciwko jakimś leszczom z Polski, to się pobawimy". Było widać piłkarską klasę, mimo że pod względem fizycznym nie byli jeszcze na optymalnym poziomie. To był dla nich bodajże pierwszy mecz podczas letnich przygotowań do sezonu — przypomina sobie Jasina. — Real bardzo podobał mi się w tym meczu. Grał bardzo mądrze. Zupełnie tak, jak w tych meczach, które widywaliśmy wtedy w telewizji. Zmiany kierunku gry, ogromne przyspieszenie, cudowna technika... Możliwość zmierzenia się z takim przeciwnikiem to była wielka przyjemność — zaznacza Roman Dębiński. — W głowie utkwiła mi przede wszystkim bramka Michaela Laudrupa. W jednej akcji założył naszym piłkarzom dwie siatki, a potem jeszcze przelobował naszego bramkarza. I to nie byli byle jacy piłkarze, tylko z doświadczeniem ligowym, jak Janusz Zych i Grzegorz Komor, a między słupkami stał młodzieżowy reprezentant Polski Darek Opolski — opisuje Rafał Dębiński. — Imponował też Ivan Zamorano. Miał nieprawdopodobny wyskok. To było po prostu niesamowite. Krył go zawodnik, który miał 190 cm. Jak Chilijczyk wyskoczył do piłki, miał pośladki na wysokości głowy naszego kolegi — dodaje. Foto: Lubelskie Centrum Dokumentacji Historii Sportu / omówienie Real Madryt przed meczem z Motorem Lublin Choć Motor przegrał 0:7, trener Motoru mógł mieć powody do zadowolenia. — Na meczu była kadra Orłów Górskiego. I ci zawodnicy, którzy na mistrzostwach świata w 1974 r. zajęli trzecie miejsce, byli pod wrażeniem naszego zaangażowania. "Zagraliście bardzo poprawny mecz" — powtarzali — twierdzi Roman Dębiński. — Oczywiście, broń Boże, nie zagraliśmy jak równy z równym. Ale myślę, że piłkarze Realu cieszyli się, że na takim etapie dostał przeciwnika, który się nie przestraszył i grał w piłkę — dodaje. Pietra nie miał także Dębiński junior. — W końcówce wpuściłem mojego syna i kopnął Raula w stopę. Wołam go i pytam, co to miało być. "Tato, on ma bardzo szybką tę nogę" — mówi ze śmiechem ówczesny trener Motoru. — Wszedłem na 20-25 minut. Grałem na Fernando Redondo. Wtedy zrozumiałem sens powiedzenia, że ktoś ma klej w nodze. Miałem wrażenie, że piłka nie odkleja mu się od lewej stopy. A na dodatek był to kawał chłopa, do tego szybki i z niesamowitą techniką. Na boisku pojawił się też Raul, który był po pierwszym sezonie w Primera Division — zaznacza Rafał Dębiński. Piłkarzom Motoru pozostały piękne wspomnienia i kilka zdjęć. O wymianie koszulek mogli tylko pomarzyć. — Tak dość chłodno podeszli do tego tematu. Owszem, jakieś wspólne zdjęcia jeszcze tak, ale żadnej wymiany sprzętu nie było. Szybko zapakowali się do szatni, potem wsiedli do autokaru i tyle ich widzieliśmy — mówi Jasina. — Akurat ja nie chodziłem za nimi, ale wiem, że chłopaki straszliwie polowali na koszulki. Piłkarze Realu twierdzili, że mają tylko jeden komplet. Nie można tego w sumie wykluczyć, bo to były inne czasy niż teraz — dodaje Rafał Dębiński. Obecnemu komentatorowi Canal+ utkwiła w głowie jeszcze jedna rzecz. — Po meczu podeszło do nich parę nastolatek. Dostały od nich autografy i padły na kolana, zaczęły płakać, krzyczeć. Zupełnie jak widziało się to w filmach o Beatlesach. Ci piłkarze byli dla nich bogami — wspomina. Przykry epilog Motor Lublin nigdy nie był czołową polską drużyną, a w połowie lat 90. zmierzał ku sportowemu upadkowi. — Sytuacja finansowa klubu była już tragiczna — mówi Rafał Dębiński. — Mnie to aż tak bardzo nie dotykało, bo miałem 17 lat i mieszkałem z rodzicami. Ale dla chłopaków, którzy mieli rodziny na utrzymaniu i przez parę miesięcy nie dostawali pieniędzy, to był niemały kłopot — dodaje obecny komentator Canal+. Wtóruje mu Jasina. — To było takie ostatnie tchnienie drużyny, w której było kilku dobrych zawodników. Nie roztrząsam tego, czy to była wina działaczy, czy efekt ekonomiczno-gospodarczych zmian, które miały miejsce w Polsce. Sposobem działaczy na ratowanie się z zapaści finansowej była wyprzedaż zawodników. Wtedy klub wypłacał nam pieniądze, ale drużyna była coraz słabsza. W efekcie takiej polityki personalnej klub radził sobie coraz gorzej — zauważa wychowanek Motoru. Po powrocie do Polski trzeba było zmierzyć się z szarą rzeczywistością. — Cały wyjazd był dla nas dużym obciążeniem fizycznym. Zwłaszcza powrót był uciążliwy, bo przyjechaliśmy zmęczeni, a zaraz graliśmy mecz z Hetmanem Zamość. To był jeden z przykładów niekompetencji naszych działaczy — nie ma wątpliwości Roman Dębiński. Foto: Lubelskie Centrum Dokumentacji Historii Sportu / omówienie Motor Lublin przed meczem z Realem Tomasz Jasina drugi z lewej w górnym rzędzie Po powrocie do Polski Motor nie był już w stanie się odkręcić. Ekipa z Lublina przegrała 0:6 z Szombierkami Bytom, a w całym sezonie wygrała zaledwie dwa razy i z hukiem spadła do III ligi (obecnie II). — Ten wyjazd tak naprawdę nam nie pomógł, bo przygotowania do sezonu zostały przez to zachwiane. Podróż odebrała nam cztery dni normalnych treningów. Ale pozostały niezapomniane wspomnienia — podsumowuje Rafał Dębiński. Nie najlepiej poczynał sobie też Real Madryt. Choć to tak naprawdę eufemizm, bo Królewscy zajęli dopiero szóste miejsce w hiszpańskiej ekstraklasie. Był to ich najgorszy wynik od blisko 20 lat. 30 lipca 1995 r.: Motor Lublin — Real Madryt 0:7 Bramki: Zamorano (dwie), Nando, Michel, Amavisca, Laudrup, Alfonso Sędzia: Kurt Roethlisberger (Szwajcaria) Widzów: 3511 Motor: Opolski, Komor, Malesa (Brzozowski), Szwed, Wieleba (Jastoński), Jasina, Romańczuk, Zych (Dębiński), Kasperek, Klempka, Adamczyk. Trener: Roman Dębiński. Real: Canizares (Buyo), Chendo (Soler), Lasa (Quique Flores), Hierro (Alkorta), Milla (Sanchis), Nando (Redondo), Victor (Raul), Michel (Luis Enrique), Esnaider (Zamorano), Michael Laudrup (Alfonso), Amavisca (Alvaro). Trener: Jorge Valdano *** Jego wzrok pogorszył się z dnia na dzień. Najpierw w jednym oku. Zajęcia na hali, uderzenie piłką w twarz i Michał Globisz znalazł się w szpitalu. Później gasła widoczność w drugim oku. Mimo to zasłużonego trenera i wychowawcę młodzieży wciąż można spotkać na trybunach stadionu w Gdyni – przychodzi na mecze, a koledzy opowiadają mu, co dzieje się na boisku. W "Prześwietleniu" opiekun złotych medalistów mistrzostw Europy sprzed lat opowiada o nauce nowego życia i ustawiania głowy pod takim kątem, żeby na przystanku dostrzec numer nadjeżdżającego trolejbusu.
Tutaj przyjrzymy się dziecięcemu życiu Parton, jej karierze w świecie rozrywki i jej odwzajemnianiu. Zobacz, co zrobiła dla swoich rodziców, kiedy osiągnęła sukces (strona 3) i dlaczego jest taka wdzięczna, że dorastała jako biedna (strona 5). Gospodarstwo rodzinne. Jej rodzina była bardzo biedna. | Dollywood przez InstagramEKSPERT zapytał(a) o 11:44 Czemu Polska ciągle jest taka biedna? Niby ciągle ten rozwój niby okej a ciągle zarabiamy tak mało! opublikowano nowe dane i jesteśmy w ogonie Europy Słowacja i Czechy znacznie nas wyprzedzają u nas nawet w Warszawie jest tylko 85% unijnej średniej!Oto prawda o "bogacącej się" mieszkańcy Warszawy mają zarobki dużo mniejsze niż biedni Niemcy, Francuzi czy już te 4,5 tys. zł miesięcznie, masz kredyt na mieszkanie i latasz tanimi liniami na "citybreak" co parę miesięcy. Jeśli myślisz, że to świadczy o tym, że zarabiasz jak prawdziwy Europejczyk, to musimy cię wyprowadzić z błędu. Polak ma 6710 euro, czyli 48 proc. unijnej średniej. Od ostatniego rankingu nie zmieniła się nasza pozycja. Nadal zajmujemy 29. miejsce w Europie. [LINK]im bardziej niebiesko ciemny kolor tym większa bieda, zielony żółty czerwony to rosnące bogactwo Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2017-12-03 11:48:03 Odpowiedzi Raitaa. odpowiedział(a) o 11:51 4,5 tysiąca? Faktycznie, może w Warszawie, i to na jakimś wysokim stanowisku. Wiele z nas musi się zadowolić dwoma tysiącami brutto, czyli 1/4, w porywach to 1/5 minimalnej stawki Europejczyka. Prawda, podnieśli nam minimalną stawkę godzinową. Ale raz - nadal nie każdy pracodawca to egzekwuje ;))))), a dwa - to i tak wychodzą jakieś grosze. 9zł na umowie zlecenie? Śmiech przez łzy ohyou odpowiedział(a) o 15:07 Pieniądze biorą się z tego, co produkuje kraj. Francuzi czy Niemcy są bogaci, bo produkują samochody, samoloty, nowoczesne technologie. W Polsce daje się jakieś śmieszne pieniądze na rozwój nauki (nie idzie nawet zatrudnić doktoranta, bo kurde za co?) no to i nie ma rozwoju. Kiedy we Francji minister środowiska chce do któregoś tam roku ograniczyć ilość samochodów, które nie są elektryczne, polski minister środowiska wycina puszczę narażając kraj na kary. Nikt w krajach rozwiniętych nie inwestuje w węgiel, bo energia atomowa, czy odnawialne źródła energii wychodzą taniej. Bogactwo nie spada na kraj samo z siebie, to kwestia dobrych inwestycji i odpowiednich ludzi na ważnych stanowiskach. /pol/ odpowiedział(a) o 13:16 Pewnie przez układ warszawski Ludikik odpowiedział(a) o 17:37 Polska jest w złych rękach od lat ''sprzedajnych rękach'' .Zaczęło się Rozbiory,2 wojna światowa,komuna i oczywiście nie rozsądne władze od lat to jedne z przyczyn. mac7873 odpowiedział(a) o 21:58 To z tym skończmy i zróbmy rewolucje Ja tam nie odczuwam tej biedy. Pis, socjalizm, podatki? XD ponieważ poprzednie swietne rządy osłabiły naszą gospodarke. Ponieważ w Polsce nadal panuje socjalizm, skutecznie blokujący rozwój gospodarczy. Krytykujesz III RP, najlepsze państwo polskie w historii? No przecież pan Bul-Komoruski powiedział że trzeba być ślepym żeby nie widzieć że żyjemy w złotym okresie dla Polski. Cóż za katopisowski fałsz, herr von Tusk nie będzie zadowolony. Uważasz, że ktoś się myli? lub
W Portugalii każdy od urodzenia jest klasyfikowany jako potencjalny dawca, chyba, że zapisze się do krajowego rejestru nie-dawców (można to zrobić w każdej przychodni). Portugalia jest czwartym krajem w Europie jeśli chodzi o przeszczepy narządów. To również tyczy się obcokrajowców mieszkających w Portugalii, czyli na przykład mnie.
Według Pordata, Portugalia ma 3,111 kilometrów autostrad, które sprawiają, że podróżowanie jest szybsze i łatwiejsze.Autostrady są zwykle połączone z innymi trasami, które według Infraestruturas de Portugal (IP) obejmują 2325 kilometrów Itinerários Principais (IP), takich jak IP3, łącząca Viseu z Figueira da Foz, 1925 kilometrów Itinerários Complementares, takich jak IC2
Dlaczego Portugalia jest, jej zdaniem, najpiękniejszym krajem w Europie i co Magda Gessler tam robiła? Czy będzie realizować portugalskie rewolucje i czy polska kuchnia ma szansę zawojować koniec Europy?
6) wino Porto. jeśli jest jeden napój, który musimy dodać do naszej listy „z czego słynie Portugalia”, musi to być wino Porto. Wino Porto jest narodowym napojem Portugalii i produkowane jest z winogron z Doliny Douro, obszaru położonego w pobliżu Porto. wino Porto powstaje z mieszanki różnych winogron: Tinta Roriz, Touriga
Ważne jest przede wszystkim, by zmartwienia kota traktować poważnie, jednak nie przesadzając jednocześnie z atencją wobec niego w nocy — będzie miauczenie wykorzystywał, by wzbudzić litość i sprowokować, by się nim zająć. Zamiast tego postaraj się w ciągu dnia zaoferować mu dostatecznie dużo uwagi i swojego czasu.
Temat: Dlaczego Polska jest biedna i cywilizacyjnie zacofana? Gdyby zrobić sondę uliczną, to najwięcej osób wskazałoby zapewne "komunę". Problem polega na tym, że komuna zaczęła się w 1944.
Portugalia ciekawostki - dowiedz się z czego słynie, dlaczego Rio de Janeiro było stolicą tego kraju oraz jakie są zwyczaje Portugalczyków. Zapoznaj się z informacjami o Portugalii, o których nie miałeś pojęcia. 1. Stolicą Portugalii jest Lizbona, jednak nie istnieje żaden dokument ogłaszający ją oficjalnie stolicą.
Piękno tego miasta jest nie do podrobienia, dlatego nic dziwnego, że zostało wpisane na listę UNESCO. Madera. Portugalia to nie tylko część kontynentalna, ale również wyspy. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje wiecznie zielona Madera, która przez wielu nazywana jest europejskimi Hawajami.Tymczasem bieda w USA jest znaczącym problemem społecznym. Blisko 12 proc. mieszkańców Stanów Zjednoczonych żyje poniżej progu ubóstwa, który dla dwuosobowej rodziny został określony na poziomie 16 257 dol. nieopodatkowanego dochodu rocznie.234LJcs.